Spacerowałam uliczkami Londynu, jednak w głowie wciąż miałam
słowa Marka. Nie mogłam go zrozumieć. Zawsze stawał po mojej stronie, był
przyjacielem, a teraz? Dlaczego nie mogę się z nikim spotykać? Szłam przed
siebie wlepiając wzrok w swoje stopy. Nie zauważyłam nawet kiedy na kogoś
wpadłam.
- Przepraszam – usłyszałam głos chłopaka.
- Nie ma sprawy.
- Nic ci się nie stało? – zapytał z troską.
- Nie, jest ok.
- Jestem Tim. Chyba nie jesteś w najlepszym humorze,
wyglądasz na zdenerwowaną.
- [t.i] – przywitałam się – Długa historia.
- To może pogadamy przy kawie, tutaj niedaleko jest fajne
miejsce.
- Czemu nie.
Chłopak okazał się dobrym słuchaczem. Był bardzo miły.
Opowiedziałam mu historię z Markiem i przygodzie z fotografią.
- Muszę wracać. Wujek będzie się martwił.
- Może cię odprowadzę?
- Nie, dam sobie radę.
Wymieniliśmy się numerami i kierowałam się w stronę domu.
Nie chciałam dawać mu złudnych nadziei
na coś więcej niż przyjaźń, to Harry był moim chłopakiem. Zrobiłam
jeszcze kilka zdjęć, by mimo wszystko wziąć udział w konkursie.
- Wróciłam! – oznajmiłam i pobiegłam do swojego pokoju.
Włączyłam głośno muzykę i położyłam się na łóżku, śpiewając
na całe gardło. Sama nie wiem dlaczego. Nie obchodziło mnie czy Mark będzie
zły. A może chciałam go jeszcze bardziej zdenerwować.
- Wyłącz to – usłyszałam głos wujka, który wpadł do pokoju.
- Nie – odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem i dalej
śpiewałam.
Wujek podszedł do laptopa, z którego leciały piosenki i
jednym ruchem go wyłączył.
- Co ty robisz do cholery?! To już nawet muzyki nie mogę
słuchać? – krzyczałam zdenerwowana.
- Co ty wyprawiasz dziewczyno?
- Ja? Przecież i tak nie mogę nic zrobić. Jestem tylko
dzieckiem, najlepiej zapisz mnie do przedszkola. Albo do zakonu, będziesz miał
spokój – mówiłam z ironią w głosie.
- Nie wiem co się tam z wami dzieje jak macie okres, ale
masz się uspokoić – rozkazał.
- A pieluchy też mi będziesz zakładał?
Przykryłam się kocem i przestałam słuchać tego co do mnie
mówi. Usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwi. Wyszedł. Chwilę później zadzwonił mój
telefon.
- Słucham.
- Cześć kochanie – przywitał się Harry.
- Heeej, co tam?
- Planujemy z chłopakami wyjście do klubu, idziesz z nami?
- Zapytaj Marka.
- A co on ma do tego? – zapytał zdziwiony.
- Uważa się za mojego tatusia. Przyjedź to pogadamy na
spokojnie.
- Niedługo wracamy mała. To do zobaczenia.
- Pa kochanie.
Już nie wiedziałam co o tym myśleć. Z jednej strony
okłamywanie Marka, a z drugiej Harry. Oboje są dla mnie ważni. Jednak to Hazza
jest miłością mojego życia. To nie jest normalne. Dlaczego nie możemy być
normalną zakochaną parą nastolatków?
Przez kilkanaście kolejnych dni sprytnie udawaliśmy z Harrym
szczęśliwych przyjaciół. Muzyka w słuchawkach dawała upust emocjom, które
kłębiły się w mojej głowie. Położyłam się na łóżku i próbowałam zapomnieć.
Wymazać z pamięci słowa Marka, które od kilku dni notorycznie mi powtarza.
Zagroził, że jeżeli będę się z kimś tutaj spotykać wracam do Polski.
Postanowiłam jednak bronić swojej miłości. Poczułam czyjeś dłonie na swoich
biodrach. Chłopak przytulił mnie i wyjął słuchawki z moich uszu, delikatnie
całując przy tym mój policzek.
- O czym myślisz mała? – usłyszałam ten zachrypnięty głos,
który tak bardzo kochałam.
- Bardziej o kim…
- Więc o kim? – mówił składając przy tym delikatne pocałunki
na mojej szyi.
Przekręciłam się, by móc na niego spojrzeć. Oparł swoje
czoło o moje całując czubek mojego nosa.
- Co się dzieje? – zapytał z troską.
Czułam, że muszę mu o wszystkim powiedzieć. Momentalnie moje
oczy się zaszkliły. Wiedziałam, ze to może zrujnować wszystko.
- Nie możemy być razem – powiedziałam prawie niesłyszalnie.
perspektywa Harrego
Jej słowa mnie zabolały. Nie możemy być razem? Co to ma
znaczyć? W jednej chwili straciłem sens mojego życia. Kobieta, która jest dla
mnie wszystkim chce od tak mnie rzucić.
- Dlaczego? – zapytałem spokojnie.
- Mark…
Nie dokończyła, a po jej policzku spłynęła łza. Wiedziałem,
że on nie chce, by [t.i] się z kimś spotykała, ale on nie może przesadzać.
Kiedy widziałem jak płacze moje serce krwawiło. Delikatnie otarłem jej
policzek, spojrzałem w jej zmartwione oczy i pocałowałem.
perspektywa [t.i]
- On nam nie przeszkodzi – powiedział stanowczo.
- Nikt nas nie rozdzieli, obiecuję – mówił patrząc mi prosto
w oczy.
Opuszkami palców przejechał po moim policzku. Czułam jego
ciepły oddech, który przyprawiał mnie o dreszcze.
- Kocham cię – wyszeptałam delikatnie muskając jego usta.
Leżeliśmy wtuleni, kiedy do pokoju wparował Mark.
Przestraszyłam się. Harry przytulił mnie jeszcze bardziej, a twarz wujka
kipiała złością.
- Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie? – zapytał.
Nic nie odpowiedziałam. Bałam się jego reakcji. Wiedziałam
czym może to grozić.
perspektywa Harrego
[t.i] była przerażona. Pocałowałem ją w czoło. Zrozumiałem,
że przyszedł czas, by wszystko wyszło na jaw. Mark przyglądał mi się zabójczym
wzrokiem. Złapałem małą za rękę i stanęliśmy twarzą w twarz z jej
nadopiekuńczym wujkiem.
- Jesteśmy razem – oznajmiłem.
Ps. Może być? Tylko nie bijcie!
ten imagine jest taki słodki, że ja nie mogę! ;D czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńO kurde. Ale akcja.Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńzajebíste,dawaj kolejną część ;*** A.
OdpowiedzUsuń