poniedziałek, 21 lipca 2014

dziękuję




Przepraszam!
 
Z całego serduszka Was wszystkich przepraszam i dziękuję. Byliście najwspanialszymi czytelnikami. Wiem, że może nie było Was tutaj tysiące, ale nie jestem profesjonalną pisarką. Chciałabym wszystkim i każdemu z osobna podziękować. Komentarze, wejścia i wsparcie jakie mi dawaliście to coś niesamowitego. To nie Wasza wina, ale muszę to zakończyć. Nie umiem. Nie potrafię już pisać. Próbowałam napisać kolejną część imaginu(a) z Niallem, ale to nadal nie wychodziło. Nie mam talentu. Mam nadzieję, że Was bardzo nie zanudzałam. Nadal pozostaję Directioner. Moja przygoda z tym zespołem trwa już ponad rok, a ja nadal jestem zakochana w tych chłopakach po uszy. Dają mi siłę i marzenia. Zmienili moje życie. Dzięki nim poznałam takie wspaniałe osoby jak Wy. Z niektórymi z Was chciałabym utrzymać kontakt. Piszcie do mnie na twitterze, zaglądajcie na mojego instagrama. Mam też innego bloga, gdzie możecie zobczyć moją inną pasję, którą jest fotografia. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile dla mnie znaczycie. Mam nadzieję, że jeszcze tutaj wrócę. Nigdy Was nie zapomnę. Jeszcze raz dziękuję kochani!
 
 
 


poniedziałek, 7 lipca 2014

INFORMACJA



   Przepraszam, że dawno się do Was nie odzywałam, ale w najbliższym czasie się to nie zmieni. Jutro wyjeżdżam. Wiecie jak to jest... wakacje. Na pewno wrócę do Was po 16 lipca. Jeszcze raz z całego serduszka przepraszam.

wtorek, 24 czerwca 2014

#26 Imagin - Niall (cz.4)

Pociągnął mnie za rękę i zaprowadził do szatni, w której już nikogo nie było.
- Ja chyba nie powinnam tu wchodzić - powiedziałam lekko zdezorientowana.
- Możesz - odparł krótko.
Usiadłam na twardej ławce i wpatrywałam się w zabieganego blondyn.
- Niall.
- Tak?
- Uspokój się.
- Jak? Za chwilę zaczynamy mistrzostwa bez tego kaleki - oznajmił lekko wkurzony.
- Ej, to nie jego wina.
- Przepraszam.
Wstałam i podeszłam do niego, łapiąc go za ramiona.
- Usiądź.
- Łatwo ci mówić.
- To co mam zrobić, żebyś się ogarnął? - powiedziałam podniesionym głosem.
Chłopak momentalnie rozłożył ramiona, a ja mocno go przytuliłam. Zatopiłam nos w zagłębieniu jego szyi i wsłuchiwałam się w jego miarowy oddech. Czas jakby się zatrzymał. Czułam jego napięte mięśnie, które powoli się rozluźniają. Ucałowałam skórę za uchem, a następnie policzek.
- Lepiej? - zapytałam, odsuwając się od niego tak, bym mogła spojrzeć w jego niebieskie tęczówki.
Niall zamruczał coś pod nosem i ponownie, łapiąc za talię, przyciągnął mnie do siebie.
- Wiesz, że jesteś wspaniała. Nigdy nie miałem takiej przyjaciółki - oznajmił, a mnie coś zabolało.
Przyjaźń, cholerna przyjaźń. Niby wszystko było w porządku, ale pragnęłam czegoś więcej. Nie mogłam wybić sobie z głowy jego uśmiechu, spojrzenia, dotyku. Wciąż myślałam o tym jak mogłoby być wspaniale. Myślałam, że robił to wszystko, by nas do siebie zbliżyć. Złudzenia. Moja chora wyobraźnia.
- [t.i]? - wyrwał mnie nagle z zamyślenia.
- Tak? - momentalnie zapytałam.
- Wszystko w porządku? Posmutniałaś.
- Nie, po prostu... Też się trochę denerwuję tym meczem. Pójdę już zająć miejsce - oznajmiłam i skierowałam się w stronę drzwi.
- Zaprowadzę cię.
- Nie trzeba, powiedz tylko którędy.
- Na prawo, do szklanych drzwi. Daj im to - powiedział i podał kawałek karteczki z nazwami drużyn i miejscem dla mnie.
- Bilet? - zapytałam.
- Bardziej wejściówka VIP. Na takie mecze wchodzisz za darmo, ale rezerwujesz miejsce kilka miesięcy wcześniej.
Uśmiechnął się, a ja przytaknęłam na znak zgody i pociągnęłam za klamkę. Idiotka. Jestem cholerną idiotką. Co ja sobie myślałam? Poruszałam się po budynku według jego wskazówek, a po chwili znalazłam się w odpowiednim miejscu. Dookoła pojawiało się coraz więcej znajomych ze szkoły i przypadkowych ludzi. Czułam się dziwnie. Nigdy nie brałam udziału w takich imprezach. Wyciągnęłam komórkę i miałam ochotę napisać do Nialla, ale zwątpiłam. Wpatrywałam się w nią i sama nie wiedziałam czego chcę.

Mecz trwał, a ja nie potrafiłam powstrzymać emocji. Przegrywali. 0:1 dla drużyny przeciwnej. Miałam ochotę pozabijać ich tam wszystkich. Grali łeb w łeb, a jednak przeciwnikom udało się zdobyć jeden punkt. Usłyszałam gwizdek oznaczający koniec pierwszej połowy i wybiegłam z trybun jak poparzona. Sama nie wiem co chciałam zrobić. Kiedy znalazłam się tuż przy wejściu do szatni stanął przede mną jakiś mięśniak i zablokował drogę.
- Chcę przejść - powiedziałam stanowczo.
- Masz wejściówkę?
- Muszę.
- Nie obchodzi mnie to. Nie możesz tam wejść.
- Kurwa - rzuciłam lekko poddenerwowana.
- Spokojnie, bo będę musiał cię stąd wyrzucić.
- Zawsze jest pan takim służbistą? - zapytałam z wyrzutem.
- Po co chcesz tam wejść?
- Niech pan zrozumie. Tam jest mój chłopak, jego drużyna przegrywa, muszę z nim porozmawiać - skłamałam.
- Jak się nazywa?
- Niall Horan.
- Masz pięć sekund, mała - oznajmił cicho, a ja wparowałam tam jak głupia
Zaczęłam się rozglądać i poszukiwać blondyna. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w talii.
- Co ty tu robisz, do cholery?
Usłyszałam dobrze znany mi głos. Momentalnie się odwróciłam i pocałowałam Horana w policzek.
- Przegrywasz, cieniasie.
- Dzięki za wsparcie - odpowiedział, a jego mina nagle zrzędła.
- Niall, posłuchaj. Jesteście dobrzy, dajecie radę. Możecie jeszcze to wygrać. Kurde. Przyszłam na mecz pierwszy raz, a moja drużyna ma przegrać? Postaraj się. Dla mnie - ostatnie zdanie powiedziałam już nieco ciszej, a nasze spojrzenia się spotkały.
Czułam jak moje mięśnie nagle się napinają, a po ciele przebiega dreszcz. Poczułam jak swoimi dużymi dłońmi dotyka moich pośladków i przyciąga do siebie. Do moich nozdrzy dobiegł silny zapach jego perfum połączonych z potem, a mnie podniecała taka mieszanka męskości.
- Dla ciebie, skarbie? - zapytał niskim głosem.
- Dla mnie - odpowiedziałam nieśmiało.


______________________

Cześć skarby!

Mam nadzieję, że nie jesteście na mnie źli. Wiem, długo mi zeszło pisanie tej części, a mimo wszystko jest krótka i nieudana. Wybaczcie. Postaram się w kolejnych częściach. 

 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

#26 Imagin - Niall (cz.3)

Przeczytałam ostatnie zdanie, a następnie poszłam do łazienki, by ogarnąć trochę fryzurę i zamaskować niedoskonałości. Do ręki wzięłam flakonik moich ulubionych perfum i spryskałam nimi nadgarstki oraz szyję. Wróciłam do pokoju i zauważyłam podświetlony ekran mojego telefonu.
- Już jesteś? - zapytałam.
- Tak, wyjdź przed dom.
Z komórką w dłoni wyszłam na moją ulicę, a moim oczom ukazał się postawiony na moim podjeździe motor Niall'a. Chłopak siedział na krawężniku i beznamiętnie wpatrywał się w ziemię. Usiadłam koło niego i dałam mu buziaka  w policzek.
- Hej - powiedziałam cicho.
- Hej, mała.
- Co się dzieje? O czym chciałeś pogadać?
- Od początku? - zapytał zerkając na mnie.
- Byłoby miło.
- Więc tak... Miałem dziś po drodze twój dom, gdyż musiałem iść do szpitala. Mój kolega z drużyny złamał sobie nogę. Erick jest naszym najlepszym zawodnikiem, a przez najbliższe, co najmniej, pół roku nie wejdzie na boisko. Jestem kapitanem tej cholernej drużyny, za tydzień mamy mistrzostwa wojewódzkie i walka o mistrzostwa ogólnokrajowe, a my jesteśmy w czarnej dupie.
- I to przez to byłeś dziś taki zły?
Spojrzał na mnie, a w jego oczach był smutek.
- Dla ciebie to może być błahostka, ale dla mnie... Mała, piłka nożna to całe moje życie. Co mam zrobić? Nie damy sobie bez niego rady.
- Chodź tutaj - powiedziałam i rozłożyłam ramiona, by móc go przytulić.
Niall objął mnie z całej siły i zanurzył nos w zagłębieniu mojej szyi.
- Ładnie pachniesz - stwierdził lekko się uśmiechając.
- Dziękuję - oznajmiłam powtarzając tą samą czynność.
- Dostanę jakąś radę? - zapytał odsuwając się ode mnie.
- Ja się na tym nie znam. Nigdy nie widziałam jak gracie, ale może nie warto się załamywać tylko wziąć się do roboty i zacząć ostro trenować, co? Nic straconego. Nie możecie od razu stawiać się na przegranej pozycji.
- Ale Erick dawał nam dużo akcji. Nie wiem jak damy sobie radę.
- Na pewno nie możecie się poddawać. To nie ma sensu. Zwołaj drużynę chociażby na jutro, i zacznijcie trenować. Dacie radę, ja w was wierzę.

__piątek (kolejny tydzień)__

- Zabiję cię Niall - mówiłam do słuchawki telefonu.
- Mała, będzie fajnie, proszę.
- I co mam siedzieć na trybunach i patrzeć na dwudziestu spoconych facetów biegających za piłką?
- Po pierwsze to dwudziestu dwóch, a po drugie ja będę jednym z tych facetów. Z resztą nie ma o czym gadać nie chcesz to nie - powiedział jakby obrażony.
- Ej, ale... Niall... Kurde.
- No co?
- Pójdę, jak ty przyjdziesz na moje zaliczenie z wf w poniedziałek.
- To chyba oczywiste.
- Przyjdziesz?
- A ty przyjdziesz?
- O której?
- O 18 się zaczyna, my gramy o jakiejś 20, ale bądź od początku, albo jeszcze z pół godzinki wcześniej, pogadamy.
- Kiedyś zginiesz, Niall.
- Wiesz jak bardzo cię kocham - stwierdził, a ja usłyszałam w jego głosie rozbawienie.
- Wiem.
- To do zobaczenia za dwie godziny, mała.
- Za dwie?! - zapytałam przerażona nie zdając sobie sprawy z tego jak jest już późno.
- Tak, ja lecę na trening.
- A w co ja się ubiorę?
- Coś czerwonego, barwy naszej drużyny. Do zobaczenia. Pa.
- Pa. 
Odłożyłam telefon i pobiegłam do szafy, grzebiąc w niej i rozrzucając wszystko dookoła. Jedyne co odpowiedniego znalazłam to czerwone szorty z wyższym stanem i biała, luźna koszulka z flagą Anglii. Wzięłam czystą bieliznę, a następnie udałam się do łazienki, by wziąć prysznic. Włosy rozpuściłam, a na twarz nałożyłam delikatny makijaż. Założyłam białe air maxy, włożyłam kasę i telefon do kieszeni, a po chwili byłam gotowa do wyjścia. Długo nie musiałam namawiać mamy, by zawiozła mnie na halę.
Przekroczyłam szklane drzwi i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to tłumy. Nie wiedziałam, że aż tyle ludzi chodzi na takie mecze. Szłam w tym samym kierunku co wszyscy, kiedy poczułam wibrację w kieszeni.
- Gdzie jesteś? - zapytałam, kiedy wyświetliło mi się imię Niall'a.
- W tył zwrot do przodu marsz. Wejdziesz z drugiej strony na trybuny.
- Strefa VIP? - powiedziałam śmiejąc się.
- Tak, no szybciej. Nie będę stał w tych drzwiach pół roku.
Obróciłam się i zobaczyłam blondyna opierającego się o futrynę. Podeszłam do niego i ucałowałam w policzek.
- Dziękuję, że przyszłaś - powiedział przytulając mnie do siebie.
- A miałam inne wyjście?

_________________________

Siemka!

Przychodzę do Was z kolejną częścią. Mam nadzieję, że nie jest zła.

niedziela, 8 czerwca 2014

#26 Imagin - Niall (cz.2)

Z uśmiechem przebierałam się na kolejny trening. Czarne, krótkie szorty, różowa bokserka i sportowe buty. Wszystko współgrało idealnie. Uczesałam włosy w wysoką kitkę, wzięłam do ręki wodę i kierowałam się w kierunku siłowni, gdzie dziś z Niallem mieliśmy popracować nad moją kondycją. Mijałam szare korytarze i dotarłam do sali pełnej luster przeznaczonej do aerobiku, gdzie znajdowało się przejście. Pociągnęłam za klamkę, jednak drzwi siłowni były zamknięte. Usiadłam na podłodze i oparłam się o zimną ścianę czekając na mojego trenera. Czas mijał, a jego nie było. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał 17.00, czyli pół godzinne spóźnienie. Podniosłam się i postanowiłam wrócić do szatni i do niego zadzwonić, jednak po drodze zaszłam do sali gimnastycznej. Lekko uchyliłam drzwi i ujrzałam Nialla. Stał oparty o drabinki i rozmawiał przez telefon. Odwrócony był tyłem, dlatego nawet nie zauważył kiedy weszłam. Delikatnie przejechałam dłonią po jego plecach. Natychmiast się odwrócił i uśmiechnął, pokazując gestem ręki, że za chwilę skończy rozmowę. Przeszłam na zaplecze, by spokojnie mógł pogadać i wyciągnęłam piłkę lekarską. Bawiłam się nią chwilę, kiedy dołączył do mnie blondyn.
- Mieliśmy ćwiczyć na siłowni - powiedziałam bez entuzjazmu wciąż wpatrując się w moja zabawkę.
- Przepraszam, zapomniałem. To co ćwiczymy rzucanie? - zapytał i podrapał się po karku.
- Jasne.
- To chodź na rozgrzewkę.
Widziałam, że nie był sobą. Cały czas wpatrywał się w jeden punkt, a myślami był gdzie indziej.
- Coś się stało?
- Co? - zapytał jakby wyrwany z transu.
- Niall, stało się coś, prawda?
Westchnął i zaprzeczył ruchem głowy.
- Niall, chcesz pogadać?
- Mała, przepraszam, ale skończmy na dziś, ok? Nie mam siły.
- Jasne, rozumiem.
- Nie gniewasz się?
- Nie, no co ty.
Uśmiechnęłam się i podeszłam tak, by dać mu buziaka w policzek. Złapał mnie w tali i mocno do siebie przytulił.
- Jakbyś chciał jednak pogadać to daj znać, ok?
- Dzięki, mała.
Wyszliśmy z sali i każdy skierował się do swojej szatni. Przebrałam się, spakowałam torbę i rozczesywałam włosy, kiedy ktoś zapukał.
- Mogę? - usłyszałam głos Nialla.
- Tak, wchodź.
Nie przerywałam swojej czynności, a chłopak w tym czasie usiadł na ławce i bacznie mi się przyglądał.
- Odprowadzę cię, ok? - zapytał.
- Chce ci się? Masz kompletnie nie po drodze.
- Dziś, niestety, po drodze.
Nie zrozumiałam o co mu chodzi, jednak nie chciałam go już dopytywać.
- Jest ok? - zapytałam, kiedy ogarnęłam już moją fryzurę.
- Tak, jest ślicznie. Idziemy?
- Tak, już.
Wzięłam torbę na ramię i kierowaliśmy się w stronę wyjścia ze szkoły. Zeszliśmy po schodkach, kiedy Niall nagle nas zatrzymał.
- Coś się stało?
- Daj mi to. Nie będziesz tego dźwigać. - powiedział kierując wzrok na moje rzeczy.
- A ty to gdzie masz swoją torbę właściwie?
- Ja jestem tam VIP-em. Mam szafkę - zaśmiał się i wziął ją ode mnie.
Szliśmy dalej ramię w ramię i wciąż gadaliśmy, jednak humor chłopaka nie był dobry. Miałam wrażenie, że czymś się martwił. Nie chciałam zadawać kolejnego miliona pytań, dlatego odpuściłam. W końcu znaleźliśmy się pod moim domem i pożegnaliśmy buziakiem w policzek.

Przebrana w czarne leginsy oraz sweterek siedziałam na łóżku i czytałam ostatni temat z historii na jutrzejszą kartkówkę. Zegarek wskazywał godzinę 22.32, a moją naukę przerwał dźwięk sms.

          Od: Niall ;)
     Śpisz już? ;)

Od razu nacisnęłam: odpowiedz.

           Do: Niall :)
     Nie. Jeszcze się uczę. Coś się stało?

          Od: Niall ;)
     Dużo Ci zostało? Wiem, że jest późno, ale chciałbym się spotkać. Dałabyś radę? ;)

           Do: Niall :)
     Jasne. Za pół godziny, ok? Przyjedziesz? ;)
 
          Od: Niall ;)
     Ok. Tak, przyjadę. Wspaniała jesteś! xoxo.


__________________________

Cześć!

Przychodzę do Was z kolejną częścią. Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam. ;*


PS. Dziś dla Was taki słodki Nialler. ;)


piątek, 30 maja 2014

#26 Imagin - Niall (cz.1)

- [t.i] jeszcze jedno słowo i wylecisz za drzwi.
- Ale trenerze... Nie może mnie trener oblać.
- Kiedy ostatnio byłaś na zajęciach?
- No dobra, ale...
- Nie ma żadnego ale. Zgłoś się po zajęciach, może coś wymyślimy.
Kurwa. No super. Ze wszystkiego mam dobre oceny, tylko jak zwykle wf. Nigdy nie byłam dobra w skakaniu w dal, bieganiu, rzucaniu piłką lekarską, przewrotach, gwiazdach i nie wiadomo czym jeszcze. Wolałam w tym czasie pouczyć się, pogadać, z kimś popisać. Cokolwiek innego tylko nie to. Nie miałam innego wyjścia. Musiałam coś wymyślić.
Dzwonek oznaczający koniec lekcji i spotkanie z trenerem. Założyłam torbę na ramię i wyszłam z klasy podążając w kierunku sali gimnastycznej. Kilka głębokich wdechów. Pociągnęłam drzwi, a moim oczom ukazała się grupa chłopaków w spodenkach i spoconych koszulkach. Wszyscy momentalnie spojrzeli na mnie.
- Miałam się zgłosić trenerze - oznajmiłam.
- Pamiętam. Podejdź.
Zbliżyłam się do nich, a oni ustawili się na zbiórkę.
- Oto [t.i]. Chłopaki. Macie teraz dwa tygodnie przerwy w meczach, dlatego mam dla was zadanie. Pomóżcie jej ogarnąć najprostsze zadania. Ma być ich co najmniej pięć. Jakieś przewroty, stanie na głowie, odbicia i tym podobne. Coś wymyślicie - skierował swoją mowę do całej drużyny.
Zatkało mnie. Prawie dwudziestu chłopaków ma patrzeć jak robię z siebie idiotkę?
- Trenerze, a nie można tego inaczej załatwić? - zapytałam błagalnym tonem.
- Nie. Inaczej policzę ci frekwencję, a wtedy nie zakwalifikujesz się do następnej klasy. Jutro o 17.00 jest trening. Twój wybór - powiedział stanowczo.
Westchnęłam i sztucznie się do niego uśmiechnęłam. Mężczyzna oznajmił, że możemy się już rozejść, a ja się załamałam.
- Będzie dobrze - usłyszałam jakiś głos za sobą, a po chwili ominął mnie jakiś blondyn.
Dobrze? Człowieku, ty chyba nigdy nie widziałeś mnie w akcji. Bałam się. Cholernie się bałam.

___Następny dzień___

Jeszcze nawet tam nie weszłam, a już mam dosyć. Przebrana w sportowy strój siedziałam na szkolnym parapecie i czekałam, sama nie wiem na co. Chłopcy powoli schodzili się na salę. 
- [t.i]! Zapraszam - usłyszałam głos trenera wychylonego zza drzwi.
Ze spuszczoną głową weszłam do pomieszczenia, gdzie miały zacząć się moje katorgi. Ustawiliśmy się na zbiórkę, a po chwili wyszedł mój nauczyciel wf-u, twierdząc, że ufa swojej drużynie. 
- Chodź na rozgrzewkę - usłyszałam jakiś głos za sobą i zaczęłam biec za chłopakami.
Rozciągnięcia, marsz, bieg i tak w kółko. Jak dla mnie już to było męczące. Kiedy skończyliśmy usiadłam przy drabinkach biorąc do ręki butelkę z wodą i wzięłam łyka.
- Wiesz, że to dopiero początek? - zapytał wysoki blondyn.
- Już nie mam siły.
- Wstawaj.
- Nie chcę zrobić z siebie idiotki przy was wszystkich. Nie znam tutaj nikogo. Jestem jedyną dziewczyną, dla której wf jest czarną magią. Wstydzę się - powiedziałam zażenowana.
- Po pierwsze jestem Niall, czyli już kogoś znasz. Po drugie my tutaj nie mamy zamiaru cię zjeść, tylko pomóc ogarnąć tą czarną magię, a po trzecie to nie wydaje mi się, że będzie aż tak źle.
Uśmiechnęłam się nieśmiało, a na moje policzki wkradł się rumieniec. Sama nie wiem z jakiego powodu. Zmęczenia? Wstydu? A może to on tak na mnie działał.
- A ty jak masz na imię? - dodał po chwili i wyrwał mnie z zamyślenia.
- [t.i]. 
- To chodź. Wyciągniemy materace i może na początek przewroty i stanie na głowie. Z tym nie powinnaś mieć problemu.
Złapał mnie za dłoń, a ja czułam, że zaraz się spalę. Zawstydzał mnie. Swoja obecnością, dotykiem i brakiem skrępowania. Niall zawołał kilku chłopaków, by pomogli nam rozstawić sprzęt, a następnie oddzielił salę zasłoną, która sprawiała, że tworzyły się dwa boiska. 
- Co robisz? - zapytałam, kiedy zauważyłam, że zostajemy sami, a reszta udaje się na drugą stronę.
- Mówiłaś, że się ich wstydzisz, dlatego sam Cię będę asekurował i pokażę co trzeba. Taka opcja może być?
- Jesteś pewny, że mnie utrzymasz? 
- Nie jestem aż tak słaby - powiedział śmiejąc się z moich słów.
- Znaczy nie o to mi chodziło. To ja jestem ciężka. Znaczy... - zaczęłam się plątać.
- Ej, spokojnie. To tylko głupie zaliczenie. Nie stresuj się - oznajmił i podszedł do mnie łapiąc moją dłoń.
- Przepraszam.
Uśmiechnął się i nagle odszedł zbliżając się do materaca.
- Ok. Najpierw pokażę ci przewrót w przód. Patrz dokładnie co robię. Ustawiam się kilka kroków od materaca, później jakbym się na niego rzucał i przewijam się. Pamiętaj o nogach. Muszą być złączone, jakbyś miała je związane. Zaczynasz i kończysz w przysiadzie podpartym - mówił robiąc skrupulatnie każdą z czynności.
Wydawało się banalne. Podeszłam do materaca, ustawiłam w pozycji jaką mi pokazał i zrobiłam przewrót w przód próbując złapać równowagę na końcu, jednak mimo wszelkich starań wylądowałam na tyłku. 
- Prawie dobrze - skwitował i się do mnie uśmiechnął.
- Nie śmiej się ze mnie. Mówiłam, że nie umiem.
- Jest ok. Trochę musisz poćwiczyć. Teraz trochę ci pomogę.
Niall ukląkł przy materacu, by móc mnie asekurować, a ja ustawiłam się i podniosłam wzrok na niego. Momentalnie wybuchłam śmiechem i usiadłam.
- A panna z czego się śmieje?
- Z ciebie?
- Bo...
- Bo tak się skupiłeś.
- Ja tu się staram, żebyś mi nie zginęła, a ta się śmieje - powiedział udając obrażonego.
- No przepraszam - oznajmiłam i schowałam twarz w dłoniach.
- Myślisz, że to coś da? Nie gadam z tobą.
- Ale Niall...
- Buziak - stwierdził pokazując palcem na swój policzek.
- Chciałbyś.
- Albo buziak albo sama będziesz zaliczała ten wf. 
- To jest szantaż - skwitowałam.
- To dopiero nasze pierwsze spotkanie. Kochanie, jeszcze dużo będzie takich szantaży.
Spojrzałam na niego groźnie. Przesuwając się po podłodze dojechałam do niego i  ujmując jego twarz w dłonie złożyłam delikatny pocałunek na jego policzku.
- Zadowolony?
- Powiedzmy...
- To znaczy? Nie podobał cię się? - zapytałam oburzona.
- Podobał, ale tylko jeden?
- Jesteś głupi - zaśmiałam się.
- Na miejsce i przygotować się do ćwiczenia, proszę - powiedział poważnie, a ja z uśmiechem na twarzy ustawiłam się w poprzedniej pozycji.

_______________________________
Czeeeść!

Pod ostatnim postem nie było wiele komentarzy, ale chciałam Wam zrobić niespodziankę. Imaginów z Harrym jest mnóstwo, dlatego dziś przychodzę z Niallerem. Mam nadzieję, że się spodoba. Jak zwykle w moim wykonaniu musi być to kilkupartowiec. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Nie wiem kolejna część. Wszystko zależy od Was <3





niedziela, 25 maja 2014

#25 Imagin - Zayn (rozdział 6-ostatnia)

*Zayn*

Stałem w czarnych rurkach, białej koszulki bez żadnego krawatu ani muchy i  ciemnej rozpiętej marynarce paląc kolejnego papierosa. Nazwa biura, gdzie za chwilę miałem mieć rozmowę kwalifikacyjną była ogromna, a niezauważenie jej graniczyło cudem. Spojrzałem na zegarek i dotarło do mnie, że do mojego spotkania pozostało dziesięć minut. Wyrzuciłem peta do stojącej niedaleko popielniczki i biorąc głęboki oddech popchnąłem szklane drzwi prowadzące do wydawnictwa. Wyciągnąłem z kieszeni wygniecioną kartkę i jeszcze raz na nią zerknąłem.

Puls Publications
Upper Montagu Street 2 London biuro nr 81 godz. 10
Nie spóźnij się!
Wszystko będzie w porządku. Kocham Cię

Emi xoxo.

Cholerna trema. Czułem się jakbym miał pięć lat i śpiewał przed publicznością. Podszedłem do jakiejś dziewczyny w okienku, która pokierowała mnie w stronę szukanego przeze mnie pokoju. Szedłem po schodach na trzecie piętro skacząc co drugi stopień, by się nie spóźnić, a za chwilę zobaczyłem numer biura o który mi chodziło. Zerknąłem na zegarek. 9:58. Idealnie. Zapukałem i przekroczyłem próg.

*Emily*

Siedziałam na krześle barowym w naszej kuchni, popijałam kawę i nerwowo stukałam paznokciami w blat. Była już prawie jedenasta, a Zayn nadal nie dzwonił. Bałam się, że jednak go nie przyjęli. Co chwila zerkałam na telefon. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza i bez zastanowienia wstałam i udałam się w kierunku drzwi frontowych. Zobaczyłam mojego chłopaka, który właśnie odkładał dokumenty samochodu do komody.
- I jak? - zapytałam szybko.
Spojrzał na mnie i niechętnie wzruszył ramionami. Podeszłam do niego i mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Byłam bliska płaczu. Miałam nadzieję, że go przyjmą. To była jego szansa.
- Co ci powiedzieli? - odezwałam się cichutko.
- Że od poniedziałku zaczynam pracę - powiedział beznamiętnie, a ja nagle od niego odskoczyłam.
- Przyjęli cię?
- A co? Wątpiłaś? 
Uśmiechnął się najszczerzej jak mógł, a ja wtopiłam się w jego usta. Szczęście i wiara, że wyjdziemy na prostą ogarnęła moje ciało. Zayn mocno mnie do siebie przycisnął, a ja nawet nie próbowałam mu się opierać.  
- Tak cholernie się cieszę - wydukałam między pocałunkami.
- Zadowolona, że będziesz miała mnie rzadziej w domu?
- Zadowolona, że w końcu będziesz robić to co kochasz i będziesz szczęśliwy.
- To dzięki tobie, malutka.
- Ja nie mam nic z tym wspólnego.
- Masz.
- Co?
- To dzięki tobie jestem szczęśliwy, bo mam przy sobie osobę, którą kocham najbardziej na świecie.


___Kilka lat później___

*Emily*

Obudziłam się przerażona. Koszmar, cholerny koszmar. Cała spocona otworzyłam powieki i szukałam dłonią lampki. Wiedziałam, że zaświecając światło mogę obudzić Zayn'a, jednak bałam się, cholernie się bałam. Oświetliłam część pokoju i usiadłam na łóżku, opierając plecy o ścianę, a dłonią masowałam brzuch. Przymknęłam oczy i próbowałam się uspokoić.
- Co się stało, kochanie? - usłyszałam zaspany głos mojego męża i dźwięk materaca.
- Kolejny koszmar - odpowiedziałam cicho.
- Połóż się i spróbuj zasnąć.
- Ale ja się boję.
Zayn uniósł się do pozycji siedzącej i zajął miejsce obok mnie. Jedną ręką mnie objął, a drugą położył na mój brzuch.
- Musisz odpoczywać.
- Wiem, ale nie chcę znowu budzić się z płaczem. Ta ciąża mi nie służy.
- Jeszcze jeden miesiąc, a później to już żadne z nas nie zaśnie.
- Jak to nie? Ja nie spałam już osiem miesięcy, po porodzie cały rok opiekowania się małą jest twój.
- Obarczysz mnie wszystkimi obowiązkami? - zapytał uśmiechając się.
- Nie wszystkimi Tylko tymi najgorszymi. Wstawanie w nocy i zmiana pieluchy to twoja robota.
- Dobra, ale teraz się połóż.
- A przytulisz mnie?
- Zrobię wszystko.
- Wszystko? 
- Oczywiście.
- To zamień się. Ten ostatni miesiąc ty ją ponoś.
- Tego chyba nie mogę spełnić.
- Szkoda... 
Pocałował mnie w czoło i położyliśmy się spać. Nie wiem co sprawiało, że w ciąży miałam koszmary, ale wiem jedno: było warto. Mam wspaniałą córeczkę i męża, których kocham najbardziej na świecie.


_________________________

Hej!

Zdziwieni, że to już koniec? Szczerze mówiąc ja też. Chciałam już chyba zakończyć mękę pisania tego opowiadania. Spieprzyłam to, wiem. To tak w ramach rekompensaty możecie wybrać bohatera/ów kolejnego dzieła. Jeszcze raz przepraszam.