piątek, 30 maja 2014

#26 Imagin - Niall (cz.1)

- [t.i] jeszcze jedno słowo i wylecisz za drzwi.
- Ale trenerze... Nie może mnie trener oblać.
- Kiedy ostatnio byłaś na zajęciach?
- No dobra, ale...
- Nie ma żadnego ale. Zgłoś się po zajęciach, może coś wymyślimy.
Kurwa. No super. Ze wszystkiego mam dobre oceny, tylko jak zwykle wf. Nigdy nie byłam dobra w skakaniu w dal, bieganiu, rzucaniu piłką lekarską, przewrotach, gwiazdach i nie wiadomo czym jeszcze. Wolałam w tym czasie pouczyć się, pogadać, z kimś popisać. Cokolwiek innego tylko nie to. Nie miałam innego wyjścia. Musiałam coś wymyślić.
Dzwonek oznaczający koniec lekcji i spotkanie z trenerem. Założyłam torbę na ramię i wyszłam z klasy podążając w kierunku sali gimnastycznej. Kilka głębokich wdechów. Pociągnęłam drzwi, a moim oczom ukazała się grupa chłopaków w spodenkach i spoconych koszulkach. Wszyscy momentalnie spojrzeli na mnie.
- Miałam się zgłosić trenerze - oznajmiłam.
- Pamiętam. Podejdź.
Zbliżyłam się do nich, a oni ustawili się na zbiórkę.
- Oto [t.i]. Chłopaki. Macie teraz dwa tygodnie przerwy w meczach, dlatego mam dla was zadanie. Pomóżcie jej ogarnąć najprostsze zadania. Ma być ich co najmniej pięć. Jakieś przewroty, stanie na głowie, odbicia i tym podobne. Coś wymyślicie - skierował swoją mowę do całej drużyny.
Zatkało mnie. Prawie dwudziestu chłopaków ma patrzeć jak robię z siebie idiotkę?
- Trenerze, a nie można tego inaczej załatwić? - zapytałam błagalnym tonem.
- Nie. Inaczej policzę ci frekwencję, a wtedy nie zakwalifikujesz się do następnej klasy. Jutro o 17.00 jest trening. Twój wybór - powiedział stanowczo.
Westchnęłam i sztucznie się do niego uśmiechnęłam. Mężczyzna oznajmił, że możemy się już rozejść, a ja się załamałam.
- Będzie dobrze - usłyszałam jakiś głos za sobą, a po chwili ominął mnie jakiś blondyn.
Dobrze? Człowieku, ty chyba nigdy nie widziałeś mnie w akcji. Bałam się. Cholernie się bałam.

___Następny dzień___

Jeszcze nawet tam nie weszłam, a już mam dosyć. Przebrana w sportowy strój siedziałam na szkolnym parapecie i czekałam, sama nie wiem na co. Chłopcy powoli schodzili się na salę. 
- [t.i]! Zapraszam - usłyszałam głos trenera wychylonego zza drzwi.
Ze spuszczoną głową weszłam do pomieszczenia, gdzie miały zacząć się moje katorgi. Ustawiliśmy się na zbiórkę, a po chwili wyszedł mój nauczyciel wf-u, twierdząc, że ufa swojej drużynie. 
- Chodź na rozgrzewkę - usłyszałam jakiś głos za sobą i zaczęłam biec za chłopakami.
Rozciągnięcia, marsz, bieg i tak w kółko. Jak dla mnie już to było męczące. Kiedy skończyliśmy usiadłam przy drabinkach biorąc do ręki butelkę z wodą i wzięłam łyka.
- Wiesz, że to dopiero początek? - zapytał wysoki blondyn.
- Już nie mam siły.
- Wstawaj.
- Nie chcę zrobić z siebie idiotki przy was wszystkich. Nie znam tutaj nikogo. Jestem jedyną dziewczyną, dla której wf jest czarną magią. Wstydzę się - powiedziałam zażenowana.
- Po pierwsze jestem Niall, czyli już kogoś znasz. Po drugie my tutaj nie mamy zamiaru cię zjeść, tylko pomóc ogarnąć tą czarną magię, a po trzecie to nie wydaje mi się, że będzie aż tak źle.
Uśmiechnęłam się nieśmiało, a na moje policzki wkradł się rumieniec. Sama nie wiem z jakiego powodu. Zmęczenia? Wstydu? A może to on tak na mnie działał.
- A ty jak masz na imię? - dodał po chwili i wyrwał mnie z zamyślenia.
- [t.i]. 
- To chodź. Wyciągniemy materace i może na początek przewroty i stanie na głowie. Z tym nie powinnaś mieć problemu.
Złapał mnie za dłoń, a ja czułam, że zaraz się spalę. Zawstydzał mnie. Swoja obecnością, dotykiem i brakiem skrępowania. Niall zawołał kilku chłopaków, by pomogli nam rozstawić sprzęt, a następnie oddzielił salę zasłoną, która sprawiała, że tworzyły się dwa boiska. 
- Co robisz? - zapytałam, kiedy zauważyłam, że zostajemy sami, a reszta udaje się na drugą stronę.
- Mówiłaś, że się ich wstydzisz, dlatego sam Cię będę asekurował i pokażę co trzeba. Taka opcja może być?
- Jesteś pewny, że mnie utrzymasz? 
- Nie jestem aż tak słaby - powiedział śmiejąc się z moich słów.
- Znaczy nie o to mi chodziło. To ja jestem ciężka. Znaczy... - zaczęłam się plątać.
- Ej, spokojnie. To tylko głupie zaliczenie. Nie stresuj się - oznajmił i podszedł do mnie łapiąc moją dłoń.
- Przepraszam.
Uśmiechnął się i nagle odszedł zbliżając się do materaca.
- Ok. Najpierw pokażę ci przewrót w przód. Patrz dokładnie co robię. Ustawiam się kilka kroków od materaca, później jakbym się na niego rzucał i przewijam się. Pamiętaj o nogach. Muszą być złączone, jakbyś miała je związane. Zaczynasz i kończysz w przysiadzie podpartym - mówił robiąc skrupulatnie każdą z czynności.
Wydawało się banalne. Podeszłam do materaca, ustawiłam w pozycji jaką mi pokazał i zrobiłam przewrót w przód próbując złapać równowagę na końcu, jednak mimo wszelkich starań wylądowałam na tyłku. 
- Prawie dobrze - skwitował i się do mnie uśmiechnął.
- Nie śmiej się ze mnie. Mówiłam, że nie umiem.
- Jest ok. Trochę musisz poćwiczyć. Teraz trochę ci pomogę.
Niall ukląkł przy materacu, by móc mnie asekurować, a ja ustawiłam się i podniosłam wzrok na niego. Momentalnie wybuchłam śmiechem i usiadłam.
- A panna z czego się śmieje?
- Z ciebie?
- Bo...
- Bo tak się skupiłeś.
- Ja tu się staram, żebyś mi nie zginęła, a ta się śmieje - powiedział udając obrażonego.
- No przepraszam - oznajmiłam i schowałam twarz w dłoniach.
- Myślisz, że to coś da? Nie gadam z tobą.
- Ale Niall...
- Buziak - stwierdził pokazując palcem na swój policzek.
- Chciałbyś.
- Albo buziak albo sama będziesz zaliczała ten wf. 
- To jest szantaż - skwitowałam.
- To dopiero nasze pierwsze spotkanie. Kochanie, jeszcze dużo będzie takich szantaży.
Spojrzałam na niego groźnie. Przesuwając się po podłodze dojechałam do niego i  ujmując jego twarz w dłonie złożyłam delikatny pocałunek na jego policzku.
- Zadowolony?
- Powiedzmy...
- To znaczy? Nie podobał cię się? - zapytałam oburzona.
- Podobał, ale tylko jeden?
- Jesteś głupi - zaśmiałam się.
- Na miejsce i przygotować się do ćwiczenia, proszę - powiedział poważnie, a ja z uśmiechem na twarzy ustawiłam się w poprzedniej pozycji.

_______________________________
Czeeeść!

Pod ostatnim postem nie było wiele komentarzy, ale chciałam Wam zrobić niespodziankę. Imaginów z Harrym jest mnóstwo, dlatego dziś przychodzę z Niallerem. Mam nadzieję, że się spodoba. Jak zwykle w moim wykonaniu musi być to kilkupartowiec. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Nie wiem kolejna część. Wszystko zależy od Was <3





niedziela, 25 maja 2014

#25 Imagin - Zayn (rozdział 6-ostatnia)

*Zayn*

Stałem w czarnych rurkach, białej koszulki bez żadnego krawatu ani muchy i  ciemnej rozpiętej marynarce paląc kolejnego papierosa. Nazwa biura, gdzie za chwilę miałem mieć rozmowę kwalifikacyjną była ogromna, a niezauważenie jej graniczyło cudem. Spojrzałem na zegarek i dotarło do mnie, że do mojego spotkania pozostało dziesięć minut. Wyrzuciłem peta do stojącej niedaleko popielniczki i biorąc głęboki oddech popchnąłem szklane drzwi prowadzące do wydawnictwa. Wyciągnąłem z kieszeni wygniecioną kartkę i jeszcze raz na nią zerknąłem.

Puls Publications
Upper Montagu Street 2 London biuro nr 81 godz. 10
Nie spóźnij się!
Wszystko będzie w porządku. Kocham Cię

Emi xoxo.

Cholerna trema. Czułem się jakbym miał pięć lat i śpiewał przed publicznością. Podszedłem do jakiejś dziewczyny w okienku, która pokierowała mnie w stronę szukanego przeze mnie pokoju. Szedłem po schodach na trzecie piętro skacząc co drugi stopień, by się nie spóźnić, a za chwilę zobaczyłem numer biura o który mi chodziło. Zerknąłem na zegarek. 9:58. Idealnie. Zapukałem i przekroczyłem próg.

*Emily*

Siedziałam na krześle barowym w naszej kuchni, popijałam kawę i nerwowo stukałam paznokciami w blat. Była już prawie jedenasta, a Zayn nadal nie dzwonił. Bałam się, że jednak go nie przyjęli. Co chwila zerkałam na telefon. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza i bez zastanowienia wstałam i udałam się w kierunku drzwi frontowych. Zobaczyłam mojego chłopaka, który właśnie odkładał dokumenty samochodu do komody.
- I jak? - zapytałam szybko.
Spojrzał na mnie i niechętnie wzruszył ramionami. Podeszłam do niego i mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Byłam bliska płaczu. Miałam nadzieję, że go przyjmą. To była jego szansa.
- Co ci powiedzieli? - odezwałam się cichutko.
- Że od poniedziałku zaczynam pracę - powiedział beznamiętnie, a ja nagle od niego odskoczyłam.
- Przyjęli cię?
- A co? Wątpiłaś? 
Uśmiechnął się najszczerzej jak mógł, a ja wtopiłam się w jego usta. Szczęście i wiara, że wyjdziemy na prostą ogarnęła moje ciało. Zayn mocno mnie do siebie przycisnął, a ja nawet nie próbowałam mu się opierać.  
- Tak cholernie się cieszę - wydukałam między pocałunkami.
- Zadowolona, że będziesz miała mnie rzadziej w domu?
- Zadowolona, że w końcu będziesz robić to co kochasz i będziesz szczęśliwy.
- To dzięki tobie, malutka.
- Ja nie mam nic z tym wspólnego.
- Masz.
- Co?
- To dzięki tobie jestem szczęśliwy, bo mam przy sobie osobę, którą kocham najbardziej na świecie.


___Kilka lat później___

*Emily*

Obudziłam się przerażona. Koszmar, cholerny koszmar. Cała spocona otworzyłam powieki i szukałam dłonią lampki. Wiedziałam, że zaświecając światło mogę obudzić Zayn'a, jednak bałam się, cholernie się bałam. Oświetliłam część pokoju i usiadłam na łóżku, opierając plecy o ścianę, a dłonią masowałam brzuch. Przymknęłam oczy i próbowałam się uspokoić.
- Co się stało, kochanie? - usłyszałam zaspany głos mojego męża i dźwięk materaca.
- Kolejny koszmar - odpowiedziałam cicho.
- Połóż się i spróbuj zasnąć.
- Ale ja się boję.
Zayn uniósł się do pozycji siedzącej i zajął miejsce obok mnie. Jedną ręką mnie objął, a drugą położył na mój brzuch.
- Musisz odpoczywać.
- Wiem, ale nie chcę znowu budzić się z płaczem. Ta ciąża mi nie służy.
- Jeszcze jeden miesiąc, a później to już żadne z nas nie zaśnie.
- Jak to nie? Ja nie spałam już osiem miesięcy, po porodzie cały rok opiekowania się małą jest twój.
- Obarczysz mnie wszystkimi obowiązkami? - zapytał uśmiechając się.
- Nie wszystkimi Tylko tymi najgorszymi. Wstawanie w nocy i zmiana pieluchy to twoja robota.
- Dobra, ale teraz się połóż.
- A przytulisz mnie?
- Zrobię wszystko.
- Wszystko? 
- Oczywiście.
- To zamień się. Ten ostatni miesiąc ty ją ponoś.
- Tego chyba nie mogę spełnić.
- Szkoda... 
Pocałował mnie w czoło i położyliśmy się spać. Nie wiem co sprawiało, że w ciąży miałam koszmary, ale wiem jedno: było warto. Mam wspaniałą córeczkę i męża, których kocham najbardziej na świecie.


_________________________

Hej!

Zdziwieni, że to już koniec? Szczerze mówiąc ja też. Chciałam już chyba zakończyć mękę pisania tego opowiadania. Spieprzyłam to, wiem. To tak w ramach rekompensaty możecie wybrać bohatera/ów kolejnego dzieła. Jeszcze raz przepraszam.






 

poniedziałek, 19 maja 2014

OGŁOSZENIE



Cześć wszystkim!

Zdaję sobie sprawę, że ich nie lubicie, bo czytanie o czyimś życiu nie jest za ciekawe, a tytuł "OGŁOSZENIE" w moim przypadku nie wróży nic dobrego. Co mam dziś do powiedzenia? Chyba tylko tyle, że nie wiem co dalej z losami Zayn'a i Emily. Cholernie ciężko pisze mi się to opowiadanie. Bardziej odpowiada mi coś bardziej "normalnego". Może Wy macie jakieś pomysły? Piszcie w komentarzach lub na moim Twitterze  https://twitter.com/PatrycjaBudzich. Zaglądajcie też na mojego instagrama http://instagram.com/patrycjabudzich.


Na koniec chciałabym Wam coś pokazać. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją sugestię.



LOVE YOU 

niedziela, 11 maja 2014

#25 Imagin - Zayn (rozdział 5)

*Zayn*

Nie tak to miało wyglądać. Kurwa.
- Kochanie... - zacząłem - zanim wyjechałaś dostawałem mnóstwo anonimowych listów. Z początku obracałem je w żart, ale później zaczęli grozić, że jeżeli nie zrezygnuję z firmy zrobią coś osobie na której cholernie mi zależy. Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo wygrzebali by wszystkie stare brudy i  w końcu sam bym to wszystko rozjebał. Myślałem, że chcą kasy, jednak oni chcieli ciebie. Kiedy byłaś w trasie dostawałem twoje zdjęcia. Śledzili cię. Nie wiedziałem co robić. W ostatnim liście dali mi dwa tygodnie na wystawienie firmy na aukcję, a całą kasę miałem przeznaczyć na jakiś ośrodek charytatywny. Domyślałem się, że to konkurencja, ale bałem się. Cholernie się o ciebie bałem. Dzwonili i grozili mi i tobie. Zrobiłem to kochanie. Dla nas. Gdybym wiedział kim był ten kutas...

*Emily*

Nie wiedziałam co powiedzieć. Wpatrywałam się w niego i nie potrafiłam odgadnąć co teraz czuje.
- Czyli to przeze mnie? - zapytałam cicho.
Zayn nagle oprzytomniał i skierował wzrok na mnie. W moich oczach pojawiły się łzy. Spieprzyłam. Gdyby nie ja, on nadal byłby szefem w firmie, gdzie zajmują się grafiką. Spełniał by swoje marzenia. 
- Nawet tak nie mów - powiedział i momentalnie mnie przytulił.
Wtuliłam się w niego jak najmocniej i zatopiłam nos w zagłębieniu jego szyi.
- Dlaczego oni to zrobili? - odezwałam się po chwili.
- Nie wiem, skarbie. Naprawdę nie wiem.
Kołysaliśmy się delikatnie, a łzy nadal płynęły po moim policzku.
- Znalazłeś nową pracę? 
- Greg ma coś na oku dla mnie - skwitował.
Wyswobodziłam się z uścisku i stając na paluszkach musnęłam jego usta.
- Ja mam pieniądze, Zayn. Dopóki nie znajdziesz czegoś odpowiedniego to ci pomogę.
- Dam sobie radę.
Przeniosłam wzrok na jego klatkę piersiową i zaczęłam bawić się jego wisiorkiem.
- Nie chcę, żebyś pracował w jakimś niebezpiecznym miejscu.
- Zobaczę co to za robota od Grega. Mówił coś o jakimś sprzęcie muzycznym. 
- Przepraszam, Zayn.
- Kotuś. Za co, znowu? - zapytał i pocałował mnie w czoło.
- Czuję się za to odpowiedzialna.
- To przestań. To nie twoja wina.
Złapał mój podbródek i podniósł tak, by móc mnie pocałować.
- Kocham cię, malutka - usłyszałam.
- Ja ciebie też, Zayn. Baaaardzo mocno - przeciągnęłam ostatnie słowa mówiąc jak dziecko i jeszcze raz wtuliłam się w jego tors.

*Zayn*

Poczułem pocałunki na ramieniu i powoli otworzyłem powieki. 
- Co ty robisz? Nie śpisz już? - zapytałem, kiedy zobaczyłem Emi muskającą ustami moją skórę.
- No właśnie nie i mi się troszeczkę nudzi. Nie chciałam cię obudzić, ale ile można spać...
Przekręciłem się na bok i ucałowałem czubek jej nosa.
- Śpij - oznajmiłem zaspanym głosem i uśmiechnąłem się na widok jej roztrzepanych włosów.
Przymrużyła oczy, jakby właśnie planowała chytry plan. Zmusiła mnie do ponownego położenia się na plecy, a sama usiadła okrakiem na moim podbrzuszu.
- Co robisz? - zapytałem.
- Patrzę na swojego przystojniaka.
- Doszłaś do jakiś wniosków?
- Tak.
- A powiesz mi jakich.
- Powiem - droczyła się ze mną, a na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
- A możesz teraz?
- Mogę.
- No to powiedz.
- Nie zmuszaj mnie - oznajmiła i pochyliła się nade mną składając pocałunek na moich wargach i ponownie wróciła do swojej pozycji.
 - Do niczego cię nie zmuszam.
- Ale i tak ci powiem.
- Więc mów.
- Ale co?
- Emi!
Przekręciłem nas tak, że to teraz ja górowałem i zacząłem ją łaskotać. Wiedziałem, że jej najczulszym punktem są biodra. Zgięła nogi i śmiała się wniebogłosy, prosząc przy tym o litość.
- Zayn, błagam przestań.
- A powiesz mi?
- Tak, już mówię.
Chwilowo przestałem swoich czynów, jednak złapałem jej nadgarstki, by nie uciekła przede mną.
- Więc... - ponaglałem ją.
- Więc doszłam do wniosku, że mam cholernie seksownego chłopaka, którego kocham najbardziej na świecie i który marnuje się na stanowisku jakiegoś gościa od sprzętu w klubie, ale za to jest dobrym grafikiem - powiedziała na jednym wydechu.
- Nic na to nie poradzę - skwitowałem i położyłem się obok niej.
Przeniosła swoje ciało tak, że jej głowa spoczywała na mojej klatce piersiowej, a ona bawiła się moimi palcami.
- Za to ja znalazłam ci świetną pracę jako grafik. Wydawnictwo z którym współpracowałam dzwoniło do mnie i złożyli ci propozycję.
- Czyli to raczej ta praca znalazła ciebie czy mnie, a nie ty ją.
- Dobra, nooo...
- Znowu to tobie będę wszystko zawdzięczał.
- Ja rozwaliłam ci firmę.
- Nie zaczynaj, ok? 
- No ok. Mam do nich numer. Zadzwonisz?
- Zadzwonię.

_________________________________

Cześć.

Na wstępie chciałabym Was przeprosić. Długo mnie nie było. Krótki jest. To też wiem. Więcej nie mówię, ale ponownie dużo się działo z moim zdrowiem i w ogóle. Ok. Nie zanudzam. Niech broni się samo to powyżej.




 

czwartek, 1 maja 2014

#25 Imagin - Zayn (rozdział 4)

*Zayn*

Obudziłem się, kiedy na zewnątrz było już jasno. Nie było przy mnie Emi. Bez namysłu wstałem, by sprawdzić czy jest w domu z nadzieją, że się już na mnie nie gniewa. Ubrany tylko w bokserki zszedłem na dół. Słyszałem włączony telewizor, więc od razu zacząłem kierować się w stronę salonu.
- Emi? Gdzie jesteś? - zapytałem, kiedy zauważyłem, że jednak tutaj jest pusto.
Cisza. Wszedłem do kuchni i ujrzałem ją ubraną w czarne spodenki z wysokim stanem i krótki top, który odsłonił jej cześć brzucha nad pępkiem. Siedziała na stoliku barowym przy blacie i popijała kawę.
- Jadłaś już śniadanie?
Nadal nic. Stanąłem za nią z nadzieją, że przynajmniej pozwoli pocałować mi się w policzek, jednak od razu odsunęła głowę.
- Nadal jesteś zła?
- Dziwisz mi się? - odburknęła.
- Skarbie, nie złość się na mnie.
- Tylko takie masz argumenty? Wysil się trochę.
- Powiedz mi co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła - powiedziałem z nadzieją w głosie.
- Zacznij używać mózgu, tępaku.
Głęboko odetchnąłem i położyłem jej ręce na biodrach, a ustami zacząłem muskać jej szyję. O dziwo nie kazała mi przestać.

*Emily*

Jego dłonie wędrowały coraz niżej, a ja nie potrafiłam się oprzeć. Delikatnie przechyliłam głowę, by ułatwić mu zadanie. Nagle dotarło do mnie, że on znów zmierza do jednego. 
- Przestań - powiedziałam, chociaż tak naprawdę tego nie chciałam. 
Pragnęłam go. Potrzebowałam jego dotyku. Zayn wymruczał moje imię wprost do ucha, a ja przy jego pomocy wstałam z krzesła i przekręciłam się przodem do niego. Chwilę mierzyliśmy się spojrzeniami, a nasze usta w końcu stworzyły całość. Całowaliśmy się namiętnie, jednak powoli. Malik splótł ręce pod moimi pośladkami i uniósł, nie odrywając od siebie naszych języków. Mimo przeszkód kierowaliśmy się w stronę sypialni. Kiedy już się tam znaleźliśmy delikatnie położył mnie na łóżko i nadal całował. Nasze pieszczoty przerwał jednak dzwonek telefonu Zayna.
- Odbierz - powiedziałam odrywając się od jego ust.
On tylko zamruczał, jednak nie dawał za wygraną.
- Malik - wyjęczałam.
- Jak coś ważnego to zadzwonią jeszcze raz - skwitował i nadal nie zaprzestał składać mokrych pocałunków na moim ciele.


*Zayn*

Seks z nią to coś wspaniałego. Jej głowa spoczywała na mojej klatce piersiowej, a ja nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Głaskałem jej ramię, a Emi z uśmiechem na twarzy próbowała unormować oddech. Mógłbym spędzić z nią tak całe życie. 
- Muszę iść do łazienki - powiedziała cichutko i niechętnie podniosła się do pozycji siedzącej zakrywając kołdrą swoje nagie piersi.
- Ale tak bardzo nie chcę mi się wstawać. Tu tak ciepło - dokończyła i mimo wszystko opuściła łóżko zabierając ze sobą moją koszulkę, która leżała na ziemi i czystą bieliznę.
Nie chciało mi się ruszać z miejsca, najchętniej zaprosiłbym ją tutaj jeszcze raz i przytulił. Moje rozmyślania przerwał dzwonek telefonu. Oni chyba nigdy się ode mnie nie odczepią. Greg... No tak mogłem się domyślić.


*Emily*

Wyszłam właśnie spod prysznica, kiedy usłyszałam jak Zayn z kimś rozmawia w sypialni.
- Mogę ... W łazience ... Nie, nie słyszy ... Na firmę nie ma już co liczyć ... Nie założę nowej, bo jej juz tak nie rozkręcę, a jeżeli ten chuj znów będzie chciał coś zrobić Emi? To nie ma sensu ... Co to za robota? ... Jutro? ... Tak, coś wymyślę. Dzięki.
O czym on do cholery mówi? Ktoś chciał mi coś zrobić? Ubrałam się i wyszłam chcąc uzyskać jakieś wyjaśnienia.
- Z kim gadałeś? - zapytałam już lekko wkurzona.
- Z Gregiem - odpowiedział krótko.
- O czym z nim rozmawiałeś? "A jeżeli ten chuj znów będzie chciał coś zrobić Emi?" O co w tym chodziło? 
- Kochanie...
- Kochanie? Dlaczego nic mi nie mówisz? Co z firmą? O jakiej pracy on mówił? 
Nie potrafiłam się opanować. Mój głoś coraz bardziej drżał. Zayn odetchnął głęboko, jakby wytłumaczenie wszystkiego było cholernie trudne.
- Nie powiedziałem ci o czymś - stwierdził, a wzrok skierował na podłogę.
Wstydził się? Bał? Nie rozumiałam o co chodzi.
- O czym?
- Wszystko się spieprzyło, mała - powiedział, a ja zaczęłam bać się, że coś nam grozi.


________________________________

Cześć skarby!


Bardzo, ale to bardzo Was przepraszam za to, że tak długo nic tutaj nie było. Jakie mam na to wytłumaczenie? Moja wena sobie poszła hen daleko i nie chciała wrócić, a i brak czasu mnie odwiedził. Także dopiero dziś nadchodzę z rozdziałem 4. Krótki... zdaję sobie z tego sprawę. Kiedy następny? Wszystko zależy od Was i waszej aktywności. 



Jeżeli chcecie ze mną porozmawiać, o coś zapytać, zamówić imagin, albo dać jakąś radę piszcie:




Tutaj możecie zobaczyć co u mnie. 


wtorek, 22 kwietnia 2014

#25 Imagin - Zayn (rozdział 3)

*Zayn*

Dokończyłem palić papierosa i próbowałem przedostać się przez tłum ludzi. Smród, krzyki, dziwki... To norma takiego towarzystwa. Chciałem odwalić robotę i spierdalać stamtąd jak najszybciej. Faceci podchodzili do mnie w wiadomej sprawie. Pozbywałem się kolejnych działek w zaskakującym tempie. 
- Cześć Zayn - usłyszałem damski głos.
Odwróciłem się i zobaczyłem jakąś kobietę. Nie wiedziałem skąd może mnie znać. Kiwnąłem tylko głową i podszedłem do niej z nadzieją, że coś kupi.
- Idziesz ze mną? - zapytała.
- Niby gdzie?
- Zabawić się. Nie mam kasy, a twój towar mi się przyda.
Podeszła do mnie i zaczęłam wodzić dłonią po mojej klatce piersiowej. Złapałem ją za nadgarstek i zmusiłem, by przestała to robić.
- O co ci chodzi, kotku? 
- Potrzebuję kasy, a nie dziwki.


*Emily*

Zabiję go. Znajdę i zabiję. Gdzie on, kurwa, jest o tej porze? Kolejny sygnał i cisza. Zayn Malik właśnie nie żyjesz. Spojrzałam na komórkę, która wyświetlała kilka minut po drugiej. Jeszcze raz nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam, aż wielmożny pan odbierze.
- Halo? - usłyszałam jego głos.
- Gdzie ty jesteś do cholery?
- Emi?
- Nie, kurwa, papież. Odpowiesz mi?
- W pracy, mała.
- W środku nocy? Myślisz, że ci uwierzę?
- Skarbie...
- Jak za 5 minut nie będziesz w domu to możesz się stąd wynosić.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem gdzieś na łóżko. Zeszłam do kuchni i zaświeciłam lampkę, by trochę oświetlić dom. Grzebałam po szafkach, a w tym czasie włączyłam wodę. Jest! Kawa. Jedyne o czym teraz marzę. Wsypałam proszek do kubka i usiadłam przy stole. Równo z gwizdem czajnika usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Oparłam się o blat kuchenny i zalałam kawę.
- Jeszcze nie śpisz? - zapytał Zayn, który właśnie wszedł do kuchni.
Nie odrywałam wzorku od kubka. Mieszałam jego zawartość, jakby było to w tej chwili najważniejsze. Chłopak podszedł do mnie i próbował dotknąć biodra, jednak szybko się odsunęłam.
- Jesteś na mnie zła?
Spojrzałam na niego jak na idiotę i usiadłam przy stole ciągle bawiąc się kawą. Ukląkł przy mnie i położył dłonie na moich udach.
- Mała... - przeciągnął.
- Odwal się - odburknęłam nawet na niego nie patrząc.
- Proszę cię.
- Zamknij się.
- Jesteś zła tylko dlatego, że tak późno wróciłem?
Przeniosłam swój wzrok na niego i nie mogłam uwierzyć w to co powiedział.
- Jesteś aż takim idiotą, Zayn?
- Powiesz mi?
- Domyśl się.
Wstałam i odłożyłam wciąż pełny kubek. Kierowałam się w stronę drzwi, kiedy poczułam mocny uścisk.
- Nie jestem dobry w te gierki. Powiedz mi.
- Ok. Jak krowie na granicy wszystko ci wytłumaczę - oznajmiłam już nieźle wkurwiona.
Kiwnął tylko głową, a ja odwróciłam się do niego przodem.
- Dopiero co wróciłam po trzech miesiącach do domu, cholernie się za tobą stęskniłam, chciałam spędzić z tobą trochę czasu. A ty? Przespałeś się ze mną i pojechałeś chuj wie gdzie. Nie jestem dziwką, Zayn - mówiłam dalej i odeszłam od niego.

*Zayn*

Zostawiła mnie, a ja stałem jak wryty. Dziwką? Nigdy bym o niej tak nie pomyślał. Jak mogłem doprowadzić do tego, że tak się poczuła? Emi ma rację, jestem idiotą. Nagle poczułem w kieszeni wibracje telefonu. Zwinnym ruchem go wyciągnąłem i zauważyłem połączenie z Gregiem. 
- Halo?
- Sprzedałeś?
- Wszystko.
- Dobrze, jutro chcę kasę. Procent dla ciebie taki jak zwykle.
- Dzięki.
- Gadałem dzisiaj z kumplem, znasz się trochę na elektronice i tym całym sprzęcie muzycznym?
- Jasne. 
- Mam dla ciebie robotę. Może nie jest jakoś super płatna, ale łatwo dostać awans. Zayn, wiesz, że cię lubię i już dziś ci to powtarzałem. Nie możesz skończyć tak jak reszta.
- Pomyślę nad tym - oznajmiłem
.
- Jutro ci wszystko dokładnie powiem. Do zobaczenia, stary.
- Na razie.
Rozłączyłem się i poszedłem do naszej sypialni. Lekko uchyliłem drzwi i zobaczyłem Emily. Spała. Zbliżyłem się do niej i pocałowałem w czoło. Moja. Zrobiłbym dla niej wszystko. Poświęciłem już firmę. Gdy sobie przypomnę o tym kutasie od razu moja szczęka i pięści się zaciskają. Skurwiel.

_________________________________

Cześć.

Zdziwieni? A jednak. Jestem. Nie wiem czy jednorazowo, ale postanowiłam opublikować kolejną część. Chyba ze względu na Paulinę. Jesteś najcudowniejsza pod słońcem, a Twoje dzieła są genialne. Ty się starasz, dlatego ja też spróbuję. Mam nadzieję, że zachęcicie mnie do pozostania tutaj. Dziękuję tym wszystkim, którzy chcieli żebym została. To wszystko dla Was! Kocham xoxo.


Mam nadzieję, że na dłużej...
Patrycja


piątek, 18 kwietnia 2014

OGŁOSZENIE!





     Ogłaszam zawieszenie bloga! Dlaczego? Ze względu na Was i na mnie. Ja mam coraz mniej czasu, wy najwyraźniej również. Komentarzy nie jest za wiele, a odwiedziny rosną. Nie wiem od czego to zależy. Ja się starałam. Dziękuję tym, którzy ze mną byli. Mogłabym tutaj wyróżnić parę osób, ale nie chcę nikogo pominąć. Byliście wspaniali. Świetnie mi się pisało, najwyraźniej jednak nie wychodziło mi to zbyt dobrze i nie zasłużyłam na Wasze wsparcie. Przepraszam, jeżeli teraz macie jakieś poczucie winy. Aktualnie mam dużo zajęć, ale z pisania nie zrezygnuję. Przykro mi, że nie będę Wam już tego publikować. Jeszcze raz dziękuję tym którzy ze mną byli. Kocham Was i doskonale o tym wiecie. Znalazłam dzięki temu blogowi przyjaciół, jeżeli mogę Was tak nazwać. Po prostu znalazłam osoby z którymi związałam się emocjonalnie. Nie opuszczę i nadal będę do Was zaglądać. Może kiedyś powrócę...

Patrycja.


Good bye!