wtorek, 5 listopada 2013

#19 Imagin - Zayn

- Kochanie, proszę - błagałam swojego chłopaka trzymając go za rękaw kurtki i ciągnąc w stronę karuzeli.
- Mała, nie masz pięciu lat. Daj spokój - próbował mi wytłumaczyć wciąż śmiejąc się z mojego zachowania.
Momentalnie go puściłam, splotłam ręce na piersi i zrobiłam swoją wyuczoną obrażoną minę. Chłopak spojrzał na mnie, podniósł mój podbródek i złożył dekialtny pocałunek na moich ustach.
- Uparta jesteś, wiesz? - zapytał łapiąc mnie w tali.
- Wiem.
- Nie odpuścisz?
- Nie - odpowiedziałam krótko.
- No to chodź.
Mimowolnie się uśmiechnęłam, złapałam w dłonie twarz Zayn'a i wpiłam się w jego usta.
- Kocham cię, wiesz?
- Nie masz innego wyjścia, mała - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Po chwili byliśmy już na mojej wymarzonej karuzeli. Wsiedliśmy do wagonika, zapięłam się pasami i złapałam Zayn'a za rękę.
- Za skutki uboczne nie odpowiadam - oznajmił z cwaniackim uśmiechem.
Kolejka ruszyłam, a ja coraz bardziej się bałam. Nie wiem jak wytrzymała to dłoń mojego chłopaka, ale zapewne nie było mu łatwo. Mimo wszystko nie odezwał on się ani razu i jeszcze bardziej mnie przytulił, bym czuła się bezpieczna. Wszystko działo się bardzo szybko, a ja krzyczałam niemiłosiernie. Szczerze mówiąc to współczułam Zaynowi przebywania ze mną. Rollercoaster stanął, a my powoli wysiedliśmy z wagonika.
- To było straszne - oznajmiłam podkreślając każde słowo.
- Rzeczywiście kochanie, chyba ogłuchłem.
Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
- I to tylko tyle na odratowanie tak ważnego dla mnie zmysłu? - zapytał z cwaniackim uśmieszkiem.
- Resztę dostaniesz w domu - wyszeptałam.
Nasza zabawa w parku rozrywki powoli się kończyła. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu, gdzie za godzinę byliśmy umówieni z naszymi rodzicami i przyjaciółmi. Kiedy wysiadłam z samochodu od razu pobiegłam do łazienki, by wziąć prysznic i przygotować się na dzisiejszą ucztę, która odbywała się bez konkretnej okazji. Założyłam przygotowany wcześniej strój, włosy rozpuściłam, nałożyłam makijaż i gotowa wyszłam z łazienki.
- Wow, moja ślicznotka - usłyszałam wchodząc do salonu.
Delikatnie pocałowałam mojego chłopaka, by nie rozmazać makijażu i poszłam na taras, by zrobić ostatnie poprawki dekoracyjne i zadzwoniłam do cateringu, by mogli już przyjechać z potrawami. Sama niestety nie miałam czasu, by wszystko przygotować, dlatego Zayn zaproponował mi takie rozwiązanie, wręcz nalegał, bym chodź raz miała cały wieczór dla siebie.
Niebo się ściemniało, a ja stałam wpatrując się w blask świec rozstawionych na stole. Nagle na szyi poczułam ciepłe pocałunki,a na biodrach ręce. Odkręciłam delikatnie głowę i pocałowałam Zayn'a w policzek.
- Kocham cię - wyszeptał.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wspólnie poszliśmy je otworzyć, a do środka, a następnie na taras udali się nasi rodzice i najbliżsi przyjaciele. Zasiedliśmy do stołu wciąż  śmiejąc się i  rozmawiając na różne tematy.
- Mogę na chwilę państwa prosić do środka? - usłyszałam głos Zayn'a , który zwrócił się do moich rodziców.
Nie wiedziałam o co chodzi, ale postanowiłam się nie przejmować i kontynuować dalszą pogawędkę. Po chwili wrócili cali rozpromienieni, Zayn skierował się w moją stronę i podał mi rękę. Wstałam, a on jeszcze raz spojrzał na moją mamę, która pokiwała tylko głową.  Złapał moje obie dłonie i złożył delikatny pocałunek na moim policzku.
- Kochanie... nawet nie wiem jak zacząć. Chciałbym, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie wszystkim. Przez ten czas, kiedy jesteśmy razem stałaś się najważniejszą osobą w moim życiu. To ty codziennie mnie uszczęśliwiasz i sprawiasz, że chce mi się żyć. Jesteś kimś wyjątkowym. Kocham Cię - usłyszałam jego ciepły głos.
W moich oczach pojawiły się łzy. Czułam jak bardzo mi na nim zależy. Chłopak ukląkł na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni czerwone pudełko. Otworzył je drżącą dłonią, a moim oczom ukazał się piękny diamentów pierścionek.
- Kochanie.. wyjdziesz za mnie?
Po policzku spłynęła łza. Nie potrafiłam opanować emocji. Usłyszałam ciche szlochanie mojej mamy. Na twarzach rodziców Zayn'a również pojawiło się wzruszenie. Pokiwałam tylko znacząco głową, a po chwili na swoim palcu ujrzałam piękną biżuterię. Chłopak wstał, a ja przytuliłam go z całej siły.
- Kocham cię, wariacie - powiedziałam wprost do ucha mojego przyszłego męża.

__________________________________________________________________________________
Na Waszą prośbę imagin z Zaynem. Czekam na kolejne Wasze propozycje. Dziś trochę na szybko, mam nadzieję, że Was nie zawiodłam. Proszę o komentarze i dziękuję za wszystko!

niedziela, 3 listopada 2013

#18 Imagin - Harry

- To już nie ma sensu .
- O czym ty mówisz, kochanie? – zapytałam zaniepokojona.
- My nie mamy sensu, nasz związek. To wszystko wygasło. Nic już nie czuję, przepraszam.
Czułam jak po moim policzku spływa łza. Moje serce zaczęło bić wolniej, a umysł nie potrafił zrozumieć tego co przed chwilą usłyszałam.
- Czyli nic już dla ciebie nie znaczę? – zapytałam łkającym głosem.
- Przepraszam.
Odszedł. Tak, bez słowa wyjaśnienia. Kochałam go. Co ja pieprze? Nadal go kocham. Nadal nie potrafię tego zrozumieć. Mija kolejny tydzień wakacji, a ja siedzę zamknięta w czterech ścianach i się nad sobą użalam. Leżałam na łóżku, słuchają muzyki i próbując wymazać z pamięci Matta. Był wspaniały, najwyraźniej to ja nie byłam go warta.
- Mała, może pojedziemy nad jezioro? – usłyszałam zatroskany głos mamy.
- Nie mam ochoty, przepraszam.
Westchnęła. Usiadła na brzegu łóżka i gładziła moje plecy.
- Wiesz, że to nie jest koniec świata?
- Dla mnie jest. Myślałam, że mnie kocha – powiedziałam ledwo słyszalnie.
- Za godzinę ruszamy, nie ma marudzenia córeczko. Korzystaj z wakacji – powiedziała i wyszła.
Genialnie. Z ledwością podniosłam się z miejsca i ruszyłam w stronę szafy z ciuchami. Znalazłam czarne bikini, nałożyłam na to zwiewną sukienkę. Nałożyłam lekki makijaż, by nie wyglądać jak własny cień i zeszłam na dół, gdzie czekali moi rodzice i pięcioletnia siostrzyczka Nicole.
- Pojedziesz z nami? – zapytała malutka.
- Pojadę – odpowiedziałam i wymusiłam uśmiech, by nie było jej przykro.
Nicole od razu złapała mnie za rękę i szczęśliwa podbiegła do samochodu.
- Lepiej się czujesz? – zapytała mama, kiedy byliśmy w drodze.
- Tak – odpowiedziałam krótko i próbowałam się uspokoić.
Mała jednak nie dawała mi chwili oddechu, bo wciąż mówiła jak będzie fajnie nad wodą i prosiła, bym nauczyła ją pływać. Mimo, że zawsze mnie denerwuje tego dnia, to ona poprawiała mi humor. Całą rodziną rozłożyliśmy się na plaży, a Nicole ciągnęła mnie do wody. Wzięłam ją na ręce i powoli wchodziliśmy w głąb jeziora. Świetnie się bawiliśmy, zapominałam o wszystkim co mnie spotkało, dopóki nie zobaczyłam na brzegu Matta z jakąś dziewczyną. Czyżbym znalazła powód naszego rozstania? Zaniosłam siostrzyczkę do rodziców, a sama usiadłam na pomoście. Do oczu napłynęły mi łzy, których nie potrafiłam zatrzymać. Czułam się taka beznadziejna. Znalazł lepszą, przecież mógł powiedzieć. Ale przecież to i tak nic by nie zmieniło. Jestem sama i muszę się z tym pogodzić. Patrzyłam na śmiejące się dzieci, całujące pary, szczęśliwe rodziny i czułam pustkę. Cholerne nic.
- Co się stało [t.i]? – usłyszałam głos mojej malutkiej siostrzyczki.
- Straciłam osobę, która była dla mnie bardzo ważna, wiesz? – próbowałam jej wytłumaczyć.
- Ale ja tutaj jestem, kocham cię, jesteś moją księżniczką i nie chcę żebyś płakała.
Na te słowa momentalnie się uśmiechnęłam i z całej siły uścisnęłam Nicole.
- Też cię kocham, najbardziej na świecie.
- Straciłaś swojego księcia? – zapytała, jakby czytała w moich myślach.
- Można tak powiedzieć - oznajmiłam.
- Chodź ze mną.
- Ale gdzie?
- Chodź.
Mała złapała moją dłoń i prowadziła przed siebie. Minęliśmy rodziców i doszliśmy do placu zabaw na plaży, gdzie znajdowały się nie tylko dzieci. Usiadłam na ławce, a mała mnie przytuliła. Kompletnie nie wiedziałam o co jej może chodzić.
- Poczekaj – powiedziała, a sama gdzieś pobiegła.
Po kilku chwilach szła za rękę z wysokim chłopakiem z burzą loków na głowie. Oboje uśmiechali się, a ja zastanawiałam się co ta mała wymyśliła.
- Siadaj – powiedziała do chłopaka.
Wykonał polecenie i zajął miejsce obok mnie.
- A teraz złapcie się za ręce – oznajmiła.
- Mała, oszalałaś? Daj spokój – stwierdziłam, kiedy poczułam, że się zawstydziłam.
- Poczekaj zobaczymy co wymyśliła – usłyszałam szept chłopaka.
- A teraz pocałuj [t.i] w policzek.
Moje policzki stawały się jeszcze bardziej czerwone, a po chwili poczułam na nich ciepłe wargi loczka. Mała stanęła przed nami, rączki położyła na biodrach, chwilę się przyglądała, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Harry zostanie twoim księciem, dobrze? Tylko nie płacz już więcej – usłyszałam głos małej, a ja nie wiedziałam jak zareagować.

Mała jedynym słowem miała nosa, to Harry sprawił, że już więcej nie płakałam. Spędziliśmy razem wiele wspaniałych dni, stał się moim przyjacielem. Dziś idziemy ze znajomymi na koncert miejscowych zespołów rockowych. Razem ze swoją przyjaciółką zaczęliśmy przygotowania.
- Będę wyglądała jak dziwka – stwierdziłam zakładając kolejny strój.
- To, że wyglądasz seksownie, nie znaczy, że jesteś dziwką.
Po wielu zmianach, w końcu zdecydowałam się na coś odważnego. Lubiłam takie rzeczy, ale czułam, że nie są dla mnie. Po kilku chwilach zamówiłyśmy taksówkę i znalazłyśmy się na miejscu, gdzie czkała na nas paczka znajomych.
- Wow – usłyszałam, kiedy nas zobaczyli.
Przywitałyśmy się z resztą i zajęliśmy najlepsze miejsca. Koncert okazał się świetną zabawą, jednak zachowanie Harrego nie dawało mi spokoju. Był jakiś inny, nieobecny.
- Możemy pogadać ? – zapytałam loczka.
- Jasne.
- Chodź gdzieś, gdzie będzie ciszej – oznajmiłam.
Poinformowaliśmy resztę i wyszliśmy do oświetlonego przez lampy parku. Zajęliśmy jedną z ławek i nastała cisza.
- O czym chciałaś porozmawiać? – zapytał.
- Może to ty chciałbyś o czymś pogadać.
- Ja? – zapytał zdziwiony.
- Hazza, widzę, że coś się dzieje.
- Nie chcę o tym gadać, tym bardziej nie z tobą.
Jego słowa mnie zszokowały, dlaczego nie chciał ze mną pogadać. Przecież byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
- Dobra, jeżeli nie to nie, ale nic z tego nie rozumiem. Nie ufasz mi? – lekko się uniosłam.
Wstałam z ławki i chciałam już odejść, ale poczułam jak łapie mnie za nadgarstek.
- To nie tak, że ci nie ufam. Ja po prostu…
- No co? Ja po prostu co? – mówiłam wkurzona.
- Po prostu cię kocham, nie widzisz tego? – prawie krzyknął.
Stałam jak wryta. Tego w życiu bym się nie spodziewała.
- Harry, ale ja…
- Rozumiem, mam sobie odpuścić, jesteśmy tylko przyjaciółmi – powiedział i puścił moją dłoń.
- Dlaczego tak nagle się mną zainteresowałeś?
- Nagle? Mała, ja już wtedy na plaży coś do ciebie poczułem. Nie potrafię bez ciebie funkcjonować. Każdy spędzony z tobą dzień stawał się wyjątkowy.
W moich oczach pojawiły się łzy. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że dla kogoś mogę znaczyć tak wiele.
- Mogę się przytulić? – zapytałam bez owijania w bawełnę.
Chłopak otworzył ramiona, a po chwili czułam jego ciepło. Zrozumiałam, że jest on dla mnie kimś więcej. 
Nie mogłam sobie tego wszystkiego poukładać. Harry, mój najlepszy przyjaciel miałby zostać moim chłopakiem? Nie zasługiwałam na niego, powinien być z kimś innym, kto będzie wart jego czasu i uczuć. Ja na pewno nie byłam taką osobą. Siedziałam na kanapie z kubkiem kakao próbując to wszystko przemyśleć. Tamtego dnia nie pozostawiłam żadnej odpowiedzi, może powinnam mu powiedzieć, że nic z tego nie będzie. Moje przemyślenia przerwał krzyk mamy.
- Mała, [i.t.p] przyszła!
Od razu wybiegłam z pokoju, przywitałam się z nią i wyszłyśmy na pierwszy jesienny spacer w tym roku. Wybrałyśmy się do starego, opuszczonego parku. Wszędzie leżały różnokolorowe liście, a my podążałyśmy zajmując się rozmową.
- Dlaczego nie powiedziałaś mu wtedy co czujesz? – nagle zapytała.
- Zniszczyłabym mu życie.
- Co ty pieprzysz? Dlaczego?
-Nic nie rozumiesz – powiedziałam cicho i usiadłam na jednej z ławek.
- No to mi wytłumacz do jasnej cholery! – uniosła się.
Po moim policzku spłynęła łza, [i.t.p] zajęła miejsce obok mnie i przytuliła.
- Co się dzieje, malutka?
- To wszystko nie ma sensu, ja go kocham, ale nie jestem dla niego odpowiednia. Zasługuje na kogoś lepszego – wyjaśniłam.
Wróciłam do domu i włączyłam laptopa. Nie mogłam zrozumieć sama siebie. Znalazłam plik z naszymi zdjęciami i powoli je przeglądałam. Moje oczy momentalnie się zaszkliły. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, a po chwili do pokoju wszedł Harry. Zamknęłam laptopa i otarłam łzę.
- Co tutaj robisz? – zapytałam.
- Twoja mam mnie wpuściła, możemy pogadać?
- Jasne, kawa czy herbata?
- Nie po to tutaj przyszedłem, przecież wiesz…
Westchnęłam i mimo wszystko wyszłam do kuchni, by przygotować coś do picia. Zrobiłam dwie gorące czekolady i wróciłam do pokoju.
- Co ty robisz? – zapytałam, kiedy zobaczyłam, że przegląda mojego laptopa.
- To dlatego płakałaś? Tak bardzo mnie nienawidzisz?
W jego oczach zobaczyłam łzy. Nie potrafiłam powstrzymać emocji, kochałam go i tworzyłam niepotrzebne problemy.
- Harry to nie tak…
- A jak? Nie kontaktujesz się ze mną, unikasz mnie, co mam o tym myśleć?
Dopiero po tych słowach dotarło do mnie, jak bardzo bałam się naszego ponownego spotkania. Usiadłam na kanapie i po prostu się rozpłakałam. Hazza uklęknął przy mnie i złapał moje dłonie.
- Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi? – zapytał cicho.
- Kocham cię, ale ty zasługujesz na kogoś lepszego.
Jego kąciki ust uniosły się, a wargi dotknęły moich rąk.
- Jesteś najwspanialszą osobą jaką znam, nie wyobrażam sobie, że mógłbym być z kimś innym – powiedział spokojnie.
- Czyli chcesz ze mną być? – zapytałam niepewnie.
- Do końca swoich dni kochanie.
___________________________________________________________________________________
Nie wiem czy już to tutaj dodawałam, jeżeli tak to dajcie mi znać. Przykro mi, że pod ostatnim postem nie było żadnych komentarzy. Mam nadzieję, że ten Wam się bardziej spodoba. Czekam na Wasze opinie. Motywujcie mnie do pracy, proszę.

piątek, 1 listopada 2013

#17 Imagin - Louis



- Mamo muszę? – pytałam jej po raz kolejny.
- Wiesz, że obiecałam – tłumaczyła się.
Środek wakacji, mama znów zmusza mnie do wyjazdu. Każe mi jechać do babci, do Londynu. Nie znam tam nikogo w swoim wieku, jasne mój angielski jest dobry, ale z kim ja tam będę rozmawiała?
- Pospiesz się – usłyszałam głos taty z samochodu.
- Już idę – powiedziałam.
Mój ojciec to bogaty, ale zarazem miły facet. Pomógł spakować mi walizki, pożegnałam się z rodziną i ruszyliśmy w drogę. Minęła szybko, z tatą zawsze się dogadywałam.
- Do zobaczenia kochanie, obiecuję, że będziesz się dobrze bawić – powiedział i pocałował mnie w czoło, kiedy byliśmy już na lotnisku.
On zawsze dotrzymywał obietnic, ale ta nie była do zrealizowania. Nie mogłam sobie wyobrazić co przez najbliższy miesiąc mam robić z 70-letnią staruszką. Kochałam ją, zawsze dobrze nam się rozmawiały ale to jest zdecydowanie za długo. Wsiadłam do samolotu, w którym miałam wykupiony bilet w najwyższej klasie. Widok celebrytów nie był mi obcy. Rozsiadłam się wygodnie i zaczęłam oglądać na tablecie zdjęcia z przyjaciółmi.
- Mogę się dosiąść? – usłyszałam męski głos.
- Jasne – odpowiedziałam, nie zwracając uwagi na osobnika.
Siedzieliśmy w ciszy, czułam na sobie jego wzrok.
- Jestem Louis – usłyszałam nagle.
- [T.I] – odpowiedziałam.
- To twoi przyjaciele? – odezwał się kierując swój wzrok na tablet.
Rozmowa zaczęła powoli się rozkręcać. Dowiedziałam się, że był w Polsce tylko tydzień, przejazdem. Opowiadał o swoim zespole, karierze, która rozpoczęła się x-factor. Jego życie było bardzo interesujące. Po długiej rozmowie okazało się, że zaraz lądujemy.
- Może dasz mi swój numer? Jakbyś się nudziła to napisz – powiedział chłopak, wiedząc o mojej sytuacji z wakacjami.
Zgodziłam się, podałam mu kontakt do siebie. Wyszliśmy z lotniska, zauważyłam swoją babcię, która przyjechała po mnie taksówką.
- Muszę już iść, to moja babcia – powiedziałam do Louisa.
Przytulił mnie, dał buziaka w policzek i się pożegnaliśmy.
- Dzień dobry babciu – powiedziałam i przytuliłam z całych sił.
- Dzień dobry kochanie – usłyszałam głos staruszki.
Pojechaliśmy do domu, który znajdował się na obrzeżach Londynu. Rozpakowałam się i zaczęłyśmy przygotowywać kolację. Mile spędziłyśmy czas, opowiadałam jej o moich przyjaciołach w Polsce, zjadłyśmy posiłek. Weszłam na górę, wzięłam prysznic i poszłam spać. Uwielbiałam to łóżko, było takie ogromne i przytulne.
- Dobranoc wnusiu – powiedziała babcia lekko uchylając drzwi.
- Dobranoc – powtórzyłam i w tym samym momencie zasnęłam.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Spojrzałam na telefon, a tam jedna nieprzeczytana wiadomość. Bez namysłu otworzyłam jej zawartość. „Cześć, jak tam wieczór z babcią? Louis xoxo” – przeczytałam i uśmiechnęłam się do telefonu. „Jeden taki wieczór mi pasuje, ale co dzień to samo mnie zanudzi” odpisałam.
- Nie zapomniał – powiedziałam sama do siebie.
Louis to wspaniały chłopak, przystojny, zabawny, miły, opiekuńczy. Czułam, że staje się dla mnie bliski. Pisaliśmy cały dzień, minął on dzięki temu bardzo szybko. Kolejnego dnia wstałam wcześnie i znów przywitał mnie sms od Louisa „Jak się spało kochanie? xoxox” Nie byliśmy parą, ale nazywaliśmy siebie pieszczotliwie. Pisaliśmy ze sobą codziennie. O dziwo nie nudziłam się tutaj tak bardzo jak sądziłam. Babcia planowała mi wyjścia do kina, wspólne spacery, nauczyła mnie gotować. Któregoś dnia pojechała do swojej przyjaciółki, ja nie chcąc siedzieć sama w domu wybrałam się na zakupy. Babcia dała mi pieniądze i pozwoliła zaszaleć. Zmęczona bieganiem po centrum handlowym postanowiłam odpocząć w pobliskiej kawiarni. Usiadłam zamawiając cafe late.
- Część piękna, co tutaj robisz? – usłyszałam czyjś głos.
- Louis, co ty tutaj robisz? – zapytałam widząc uśmiechniętego chłopaka.
- Ja zapytałem pierwszy.
Przystojniak dosiadł się do mnie i razem spędziliśmy mile czas rozmawiając przy kawie. Dogadywaliśmy się bardzo dobrze, okazało się, że ma on dwa tygodnie wolnego.
- Masz jakieś plany? – zapytałam.
- Jasne, ale nie wiem czy taka jedna ślicznotka się zgodzi – powiedział z uśmiechem.
- Hmmm…
- Co robisz przez najbliższe dwa tygodnie? Koniecznie musisz dotrzymywać towarzystwa babci? – zapytał, a w jego oczach zauważyłam iskierki.
- Bym musiała z nią porozmawiać, ale raczej nie będzie trzymać mnie ciągle w domu – oznajmiłam.
- Więc od dziś spędzamy swój wolny czas razem kochanie – powiedział pokazując swoje zadowolenie i pocałował mnie w policzek.
Codziennie dotrzymywał obietnicy. Wspólnie wychodziliśmy do kina, na spacer i w wiele innych miejsc.
- To może teraz wpadniemy do mnie? – zapytał Louis.
Był słoneczny dzień, miałam na sobie dżinsowe spodenki z wysokim stanem i koszulkę odkrywającą mój płaski brzuch.
- Chłopcy pewnie nie będą zadowoleni – odpowiedziałam.
- O czym ty mówisz? Od kilku dni wciąż pytają mnie kiedy do nas wpadniesz. Chcą cię poznać – oznajmił.
Zgodziłam się. Spacerując kierowaliśmy się w stronę jego domu. Nasze rozmowy jak zwykle trwały bardzo długo. Louis stał się moim przyjacielem – sympatyczny, zabawny, troskliwy przystojniak. Mogłam powiedzieć mu wszystko prócz wyznania mu uczuć jakimi naprawdę go darzę. Stawał się dla mnie kimś więcej, był ideałem.
- Poznajcie [T.I], oto moja najlepsza przyjaciółka, a to chłopcy – powiedział, kiedy weszliśmy do domu.
Reszta zespołu od razu do nas przybiegła. Przywitałam się z każdym z nich. Od początku zaczęliśmy się dogadywać. Spotykaliśmy się codziennie. Niestety wakacje u babci dobiegały końca, a my nie wyobrażaliśmy sobie jak mielibyśmy się teraz rozstać. Chłopcy stali się moimi przyjaciółmi, a do Louisa poczułam coś więcej, nie mogłam ich teraz zostawić.  Nadszedł dzień mojego wyjazdu. Babcia i chłopaki odprowadzili mnie na lotnisko. Ona również pokochała moich przyjaciół. Byli dla niej bardzo mili, a ona traktowała ich jak własne wnuki.
- Musisz już wyjeżdżać? – zapytał Niall ze łzami w oczach.
Nie odpowiedziałam tylko jeszcze raz wszystkich przytuliłam z całych sił. Pożegnałam się z babcią i chłopcami, a na lotnisku zostałam tylko ja i Louis. Łzy płynęły mi po policzku, jego oczy były zaszklone.
- To nie może się tak skończyć – wyszeptał łamiącym się głosem.
- Będę dzwonić, pisać, skype też istnieje. Jakoś damy radę – powiedziałam wtulając się w tors chłopaka.
Sama siebie okłamywałam. To nie będzie to samo.
- To ostatni rok szkoły, te 10 miesięcy musimy wytrzymać. Później zamieszkam razem z wami w Londynie. Muszę znaleźć tylko dobrą uczelnię – mówiłam do niego.
Louis trzymał mnie z całych sił. Wiedział, że jeżeli mnie puści nie będziemy mogli się widywać zbyt często.
- Ja nie chcę tyle czekać kochanie – wyszeptał i namiętnie mnie pocałował.
Poczułam dreszcze. Rozkoszowałam się jego smakiem i zapachem. Nie chciałam stąd wyjeżdżać, było mi tak dobrze.
- Obiecaj mi, że będziesz dzwonić – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Obiecuję, kocham cię [T.I], nie wyobrażam sobie życia bez ciebie – powiedział i delikatnie musnął mnie w usta.
- Kocham cię – odpowiedziałam.

__________________________________________________________________________________
Podoba się? Jak spędzacie, dłuższy niż zwykle, weekend?A Halloween? Obchodzicie? Ja w tym roku przebrałam się za krwawą Merry. Przynajmniej tak nazwali mnie przyjaciele. KOMENTUJCIE!

środa, 30 października 2013

#16 Imagin - Harry



- Cześć kochanie – usłyszałam głos Matta, który wchodził do domu.
Siedziałam na kanapie w salonie oglądając kolejny nudny serial.
- Cześć – powiedziałam od niechcenia.
Przysiadł się do mnie dając mi buziaka i zabierając mi trochę popcornu.
- Ej… to moje – oznajmiłam na chłopaka ze złą miną.
Zaczęliśmy rozmawiać, kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Ty idziesz – powiedzieliśmy niemal równocześnie.
- Proszę – zrobiłam smutną minkę, która zawsze na niego działała.
Wygrałam, chłopak otworzył drzwi, a ja usłyszałam dobrze znane mi głosy.
- Harry i Louis nas odwiedzili – oznajmił chłopak.
Wstałam z kanapy i przywitałam się z chłopakami.
- Siadajcie, chcecie coś do picia? – zapytałam.
- Dla mnie kawa – powiedział Hazza.
- Ja tylko wodę – oznajmił Louis.
- Dla mnie również kawa  kochanie – z uśmiechem powiedział mój chłopak.
Poszłam do kuchni włączyć wodę, kiedy usłyszałam krzyk. Przerażona zawołałam chłopców i wybiegliśmy na ulicę skąd dochodziły głosy. Na chodniku leżała młoda dziewczyna, około 18 lat, a na jezdni było widać ślady opon.
- Dzwońcie po pogotowie – rozkazałam podbiegając do poszkodowanej i mierząc jej puls.
Na szczęście żyła. Trochę się uspokoiłam. Matt zachował się jak tchórz, nawet nie miał ochoty jej pomóc tylko schował się do domu. Harry przyniósł ręcznik, by przyłożyć do głowy dziewczyny. Widać, że miała zakrwawione włosy, jednak nie wiedzieliśmy skąd  leci krew. Louis pomógł mi położyć ją w bezpiecznej pozycji. Na karetkę długo nie czekaliśmy. Pojechaliśmy z nią do szpitala. Okazało się, że nic poważnego się nie stało. Lekki wstrząs mózgu i skaleczenie. Zostaliśmy wezwani na komisariat, by złożyć zeznania. Kolejnego dnia razem z Harrym odwiedziliśmy dziewczynę, która podziękowała nam za pomoc.
- [T.I] idziemy na kawę? Należy nam się za bohaterskie czyny – zaproponował mój przyjaciel.
- W sumie, czemu nie – oznajmiłam z uśmiechem.
Poszliśmy do pobliskiej restauracji. Rozmawialiśmy tak jak zwykle, dopóki Harry nie zaczął zadawać dziwnych pytań.
- Jesteś szczęśliwa z Mattem? – powiedział.
- Chyba tak, czemu pytasz? – odpowiedziałam zdziwiona.
- Chyba? – dociekał.
- Nie wiem sama – powiedziałam po chwili zastanowienia.
- Powiedz szczerze. Przyzwyczaiłaś się do niego, prawda? – zapytał z powagą.
- Harry nie wiem, jesteśmy ze sobą tyle czasu… - nie zdążyłam dokończyć.
- Przyzwyczaiłaś się? – przerwał mi.
- Harry proszę.
Było to dla mnie trudne. Z Mattem znamy się od zawsze, chociaż często się na nim zawodziłam byłam z nim. Na początku to chyba była miłość, a teraz? Sama nie wiem, może Harry miał rację i to było przyzwyczajenie. Hazza odwiózł mnie do domu.
- Matt! – krzyczałam z dołu.
Odpowiedziała mi tylko cisza, od dłuższego czasu było to normalne. Mateusz pracował w klubie, więc na pewno nie był w pracy. Przebrałam się w coś wygodniejszego i zrobiłam sobie kubek gorącej czekolady.  Nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię mojej przyjaciółki.
- Przyjedź szybko do naszej kawiarni – usłyszałam zdenerwowany głos [I.T.P]
- Co się stało? – zapytałam.
- Po prostu przyjedź –powiedziała i się rozłączyła.
 Zrobiłam tak jak mi kazała. Chociaż nie wiedziałam o co może jej chodzić. Zaparkowałam i podeszłam do przyjaciółki.
- Heej, co jest? – zapytałam, kiedy tylko ją zobaczyłam.
- Cicho, chodź – wyszeptała łapiąc mnie za rękę.
Podeszłyśmy do rogu kawiarni i zobaczyłam Matta z jakimś plastikiem. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Całował ją tak samo jak mnie jeszcze dziś. Poczułam zbierają mi się łzy. Nie chciałam jednak płakać.
- Idę do niego – powiedziałam zdenerwowana.
- Spokojnie – próbowała opanować moje nerwy [I.T.P].
Wyrwałam się przyjaciółce i podbiegłam do niego. Nie było mi już żal, chciałam tylko mu oznajmić, że to już koniec. Stanęłam między nim, a jego koleżanką i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Dlaczego po prostu ze mną nie zerwałeś? – zapytałam ze stoickim spokojem.
- Co ty tu robisz? – powiedział zdziwiony.
- Odpowiedz – zażądałam.
- Bo cię kocham – oznajmił.
Spojrzałam na niego, widać było, że wymyślił to na poczekaniu. Byłam na niego zła. Przytuliłam się do niego z całej siły i seksownie przybliżyłam usta do jego policzka.
- Jesteś największym idiotą jakiego znam – wyszeptałam wprost do jego ucha po czym odsunęłam się od niego.
Spojrzałam mu głęboko w oczy, uśmiechnęłam się i uderzyłam w twarz. Ta zdzira uciekła, a my nadal staliśmy w tych samych miejscach.
- To nie tak – próbował się wytłumaczyć.
- To koniec. Otworzyłeś mi oczy. Nigdy cię nie kochałam. Jesteś nikim – powiedziałam spokojnie i odeszłam.
Bez słowa wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Spakowałam jego rzeczy, a jego bagaże wyrzuciłam przed dom. Nie obchodziło mnie czy po nie przyjedzie czy nie. Jednak po godzinie nie było ich już tam. Widać, że nawet nie próbował uratować tego związku. Usiadłam na kanapie z kubkiem kawy i wpatrywałam się w jeden punkt. Podkuliłam nogi, a w głowie miałam wszystkie chwile spędzone z tym dupkiem. Jeden łyk kawy, jedna łza, jeden moment. Dotarło do mnie, że on mnie okłamywał, a ja mu wierzyłam. Wtedy byłam spokojna, a teraz moje oczy były opuchnięte od łez. Usłyszałam dzwonek do drzwi, nie reagowałam, nie chciałam. Drzwi się otworzyły.
- Cześć [T.I] – usłyszałam radosny głos Harrego.
Nie odpowiedziałam. Wciąż siedziałam w jednej pozycji, nie odwracając się nawet w jego stronę.
- Co się stało? – zapytał chłopak, kiedy mnie zobaczył.
Usiadł koło mnie i przytulił. Byłam blada, a kolejne łzy spływały po moim policzku. Nie odpowiadałam, byłam pewna, że sam się domyślił. Nie zadawał więcej pytań. Siedzieliśmy wtuleni, Harry przykrył nas kocem. Nie wiem ile czasu spędziliśmy w takiej pozycji. Z transu obudził nas dzwonek do drzwi.
- Otworze – wyszeptał Harry i wstał z kanapy.
Do salonu weszła [I.T.P], spojrzała na mnie i bez słowa mnie przytuliła. Poczułam się lepiej, zdecydowanie lepiej. W takich chwilach okazało się na kogo mogę liczyć.
- Przynajmniej mam prawdziwych przyjaciół – powiedziałam łkającym głosem.
Na te słowa przytulili mnie jeszcze mocniej. Byłam bardzo zmęczona, Harry wziął mnie na ręce i zabrał do sypialni. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam chłopak wciąż siedział obok mnie. Obserwował każdy mój ruch. Nasze spojrzenia się spotkały, a ja w końcu się uśmiechnęłam.
- Wszystko już w porządku? – zapytał troskliwie.
- Tak, dziękuję – powiedziałam i wtuliłam się w niego.
Harry nie miał nic przeciwko. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, a on bawił się moimi włosami.
- Powinnam mu podziękować – powiedziałam po chwili.
- Jemu? Za co? – zapytał zdziwiony.
- Za to, że pomógł mi zrozumieć jak bardzo cię kocham Harry –oznajmiłam patrząc mu prosto w oczy.
- W takim razie ja też mu powinienem podziękować za to, że mogę mieć tak wspaniałą dziewczynę. Kocham cię [T.I] – powiedział po czym mnie pocałował delikatnie, ale z ogromnym uczuciem.


___________________________________________________________________________________
Kiedy pisałam ten imagin poczułam jakich świetnych mam przyjaciół. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba. Czytajcie i komentujcie. Dziękuję Wam za wszystko! <3

wtorek, 29 października 2013

#15 Imagin - Zayn



Ferie to jedyny moment zimy jaki lubię. No dobra wigilia, czyli moje urodziny, też jest fajna. Dziś pierwszy dzień wolny. W tym roku spędzam te dwa tygodnie z moim trzema przyjaciółkami w Londynie. Angielski znamy doskonale, więc nie ma problemu z porozumiewaniem się. Mieszkamy u wujka mojej przyjaciółki, który wynajmuje mieszkania studentom.
- Ejj… fajne to mieszkanie – powiedziała z zachwytem [i.t.p.1].
- Noo… - przeciągnęłam- ja śpię tutaj – rzuciłam się na łóżko najbliżej okna, gdzie był wspaniały widok.
- Mój wujek to ma jednak gust – odezwała się [i.t.p.2] oglądając każdy zakamarek.
- Na co nam taka wielka kuchnia? – zapytała [i.t.p.3] szukając czegoś w torbie.
Mieszkanie było fajne. Zima w Londynie była piękna. Padał śnieg i świeciło zarazem słońce. Zaczęłyśmy się rozpakowywać, każda zajęła sobie miejsce do spania.
- Ej, kto ma taką fajną chałupę? – spytała [i.t.p.3] z zachwytem wyglądając przez okno.
- Wujek mówił, że mieszka tam jakiś zespół, ale już nie pamiętał nazwy – stwierdziła [i.t.p.2]
- To może przywitamy się z naszymi sąsiadami? – zaproponowałam.
- Upieczmy im coś dobrego – powiedziała [i.t.p.1] wyciągając foremki do babeczek z szafki.
Zaczęłyśmy pichcić. Najbardziej zaangażowałam się ja z [i.t.p.1], chyba najbardziej lubiłyśmy gotować. [i.t.p.2] wciąż kręciła się po mieszkaniu, a [i.t.p.3] jak zwykle robiła zdjęcia i nas nagrywała. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworze – oznajmiła nas [i.t.p.2].
- Możecie nam pomóc? Jesteśmy strasznie głodni, a u was tak pięknie pachnie – usłyszałam głos mężczyzny zza ściany.
- Wchodźcie – moja przyjaciółka wpuściła dwóch chłopców i zaprosiła ich do salonu.
Chwilę rozmawiali, kiedy podeszła do mnie [i.t.p.2].
- To One Direction – powiedziała za zachwytem.
- Co?! – krzyknęłam nie dowierzając.
Zdjęłam fartuch i pobiegłam zobaczyć czy przypadkiem na sofach w mieszkaniu nie siedzi mój ulubiony zespół. Weszłam do jadalni i zobaczyłam Niall’a i Louis’a.
- Cześć – powiedzieli razem.
- Jestem Louis, a to Niall. Przepraszamy, że tak wprosiliśmy się ale kolega najwidoczniej nie mógł się oprzeć – usłyszałam.
- Ja…ja…to naprawdę wy? – nie mogłam wydusić słowa – Jestem [t.i].
Usiadłam koło nich, rozmawialiśmy, kiedy do pokoju weszły dziewczyny z babeczkami i gorącą czekoladą dla każdego. Chłopcy okazali się normalnymi ludźmi, nie zgrywali wielkich gwiazd.
- To może teraz wy wpadniecie do nas? – zapytał Niall, zjadając ostatnia babeczkę –Musimy wam jakoś wynagrodzić takie smakowitości.
Zgodziłyśmy się i po chwili wchodziliśmy już do willi z naprzeciwka.  Od razu podbiegła do nas trójka chłopaków: Harry, Liam i Zayn, a za nimi stała naburmuszona Perrie, dziewczyna mulata. Moim zdaniem to on był najprzystojniejszy z całego zespołu. Zapoznaliśmy się z chłopcami i postanowiliśmy w coś zagrać. Hazza przyniósł drinki, a Louis wyciągnął „Twister”. Wyliczanki decydowały kto z kim miał zagrać. Stawialiśmy na pary, gdyż było odpowiednio pięciu mężczyzn i pięć dziewczyn. Na pierwszy ogień poszła [i.t.p.2] i Liam. Staliśmy z boku sącząc napoje i co jakiś czas wybuchaliśmy śmiechem. Rozmawialiśmy wciąż opowiadając jakieś głupie historie. Liam przgrał. Nagrodę wybierała osoba, która miała najmniej alkoholu w szklance. Tym razem był to Niall. Wybrał, że [i.t.p.2] w nagrodę dostanie najlepszy deser z najdroższej restauracji, który miał postawić jej Liam. Chlopak wykonał zadanie, zadzwonił i poprosił o najlepszy tort na wynos.  Druga para to [i.t.p.3] i Harry. Wygrał chłopak, a nagrodę wybierał Louis.  Kazał zrobić masaż swojemu przyjacielowi. Żeby nie robić tego przy nas, od razu wyszli na taras. Dalej wylosowano mnie i Zayn’a. Nasze figury były zabawne. Ciała wciąż się o siebie ocierały. Perrie była bardzo zazdrosna. Chłopak upadł, wygrałam. Nagrodę wybierał Harry, który wrócił właśnie szczęśliwy z tarasu.
- To może….Perrie możesz wyjść? – zapytał, jednocześnie jakby chciał jej rozkazać.
- Po co? – zapytała oburzona- Dobra idę, nie obchodzi mnie ta wasza durna gra i nowe koleżaneczki. Gówniarze – odpowiedziała i szybko wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią jak na idiotkę. Zayn’a w ogóle nie zdziwiło zachowanie jego dziewczyny.
- Zayn? – zwróciłam się do niego – Nie pójdziesz za nią?
- Coraz częściej się nie dogadujemy, to nie ma sensu. Jeżeli ona nie toleruje tego jak się zachowuje i jakich mam przyjaciół to jej problem – spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Dobra, cicho już. Jaką chcesz nagrodę [t.i]? – powiedział do mnie Harry.
- To ty miałeś wybierać, zaufam ci – puściłam mu oczko.
- Wiem! – krzyknął po chwili namysłu – W nagrodę dostajesz namiętny pocałunek.
- Hmmm…? – zaskoczył mnie.
- No już Zayn, całuj ją – rozkazał z szyderczym uśmiechem loczek.
Wszyscy na nas patrzyli, nie wiedziałam co mam zrobić. Nagle poczułam jego usta na swoich. Pocałował mnie, delikatnie ale namiętnie, jakby nie chciał mnie do siebie zrazić. Kiedy odkleiliśmy się od siebie nikogo już nie było. Spojrzeliśmy sobie w oczy i obdarzyliśmy się słodkim uśmiechem.
- Nie powinniśmy, ty masz Perrie – wyszeptałam spuszczając wzrok.
- Ona nie była dla mnie, teraz mam ciebie – zwrócił się do mnie podnosząc mój podbródek – Jeżeli chcesz oczywiście.
- Zayn jesteś wspaniały, ale my się znamy kilka godzin, nie przesadzamy? – zapytałam niepewnie.
- A da się przesadzać w miłości? Zakochałem się po uszy. Spróbujemy? – zapytał patrząc mi w oczy.
- Spróbujemy – odpowiedziałam wtulając się w niego.
- Kocham cię – usłyszałam po czym ponownie mnie pocałował.
- Ja ciebie też Zayn.

__________________________________________________________________________________
Wiem, że beznadziejny. Wiem, że jest tam również Perrie, ale tak jakoś wyszło, chociaż cholernie lubię ich razem musiałam tutaj rozdzielić ich związek. Wyciągnęłam jakiś stary, dlatego musicie mi wybaczyć wszelkie niedociągnięcia. Dziękuję za komentarze i odwiedziny. Realizuję prośbę, że miał być z Zaynem. Mam nadzieję, że będziecie pisać z kim chcecie kolejne imaginy. Spróbuję zrealizować. Komentujcie!

niedziela, 27 października 2013

#14 Imagin - Niall



Kolejna łza, kolejny samotny wieczór, tęsknie. Tak, cholernie tęsknię. Siedziałam na kanapie z kubkiem kakao i album naszych wspólnych zdjęć. Na każdym jesteśmy uśmiechnięci.  W mojej głowie wciąż mam jego głos, który budził mnie rano i usypiał wieczorem. Tak bardzo chciałabym, żeby znów był przy mnie.  Z zamyślenia wyrwał mnie telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam „ Niall <3”. Bez zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Cześć kochanie – usłyszałam jego radosny głos.
- Cześć, jak tam trasa? – zapytałam jak gdyby nigdy nic i otarłam łzę z policzka.
- Dobrze, fani są świetni. Uwielbiam tą robotę. Nie mogę się doczekać, żeby pokazać Ci nowe filmiki i zdjęcia, a u ciebie co słychać, kochanie?
- Dobrze.
- Jesteś smutna?
Przed nim niczego nie dało się ukryć. Próbowałam przykleić sobie uśmiech do twarzy, jednak nie byłam w tym najlepsza.
- Trochę.
- Coś się stało? – zapytał.
- Tęsknię.
- Ja też, mała. Przepraszam, ale muszę już kończyć. Kocham Cię. Pa.
- Pa – odpowiedziałam i wzięłam głęboki oddech.
Nasze rozmowy były coraz krótsze, kompletnie nie miał  dla mnie czasu. Próbowałam zrozumieć, że zespół jest dla niego ważny, ale miałam wrażenie, że jest zdecydowanie ważniejszy ode mnie. Bolało. Cholernie bolało. Miałam dość udawania, że wszystko jest w porządku. Chciałam w końcu go przytulić, dotknąć, pocałować. Tak bardzo brakowało mi jego ciepła, śpiewu, naszych wspólnych wieczorów. Nie ma go już cztery miesiące, a ja nie mogę go odwiedzić. Samotność, cholerna samotność.
***
Deszcz, kolejny trudny dzień w szkole, a jeszcze myśl, że w domu znów będę siedziała sama dobijała mnie jeszcze bardziej. Wspomnienia, w głowie wciąż miałam jego uśmiechniętą twarz, tak bardzo chciałabym, go zobaczyć. Marzenia. Stanęłam przed drzwiami naszego domu i szukałam kluczy. Na mojej twarzy czułam kolejne krople deszczu i łzy. Przekręciłam zamek, rzuciłam torbę na podłogę, zdjęłam buty i przemoczona chciałam dojść do łazienki. Poczułam jednak jakiś dziwny zapach. Weszłam do kuchni, zobaczyć co to jest. Otworzyłam drzwi i poczułam jak na mojej twarzy mimowolnie pojawia się uśmiech.
- Co ty tutaj robisz? – zapytałam.
- Stęskniłem się za moją dziewczyną – usłyszałam ten wspaniały głos i podbiegłam do Niall’a.
Poczułam jego ciepłe wargi na moim policzku. Oplotłam swoje ręce na jego szyi, zamknęłam powieki i rozkoszowałam się zapachem, którego tak bardzo mi brakowało.
- Przebierz się kochanie, bo jesteś cała mokra, a ja zrobię ci obiad.
Z uśmiechem na twarzy pobiegłam do łazienki, wzięłam prysznic i jak najszybciej ponownie chciałam ujrzeć swojego chłopaka.  Przejrzałam się w lustrze i dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo się zaniedbałam. Pierwszy raz od kilku miesięcy postanowiłam założyć sukienkę  i nałożyć makijaż. Włosy lekko pofalowałam i zeszłam na dół. Kiedy ponownie zawitałam do kuchni Niall jeszcze coś przygotowywał.  Bez słowa podeszłam do niego i namiętnie wpiłam się w jego usta. Czułam się wspaniale. Jego dłonie wylądowały na moich pośladkach, a moje mierzwiły jego włosy.
- Cholernie tęskniłem – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- Ja też – oznajmiłam i jeszcze raz musnęłam jego usta.
- Chodź zjeść, bo ostygnie.
Tak, to właśnie jest mój Niall, wiecznie głodny przystojniak.  Usiadłam naprzeciwko niego i próbowałam skupić się na jedzeniu.
- Nic się nie zmieniłeś – powiedziałam rozmarzona.
Posiłek zjedliśmy wciąż rozmawiając i zerkając na siebie. Nie mogłam oderwać od niego oczu.  Bez słowa wstałam od stołu i podeszłam do Niall’a. Usiadłam mu na kolanach i namiętnie go pocałowałam.
- A to za co? – zapytał z uśmiechem.
- Za to, że jesteś.
- To tylko jeden buziak?
Nagle chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni całując przy tym moją szyję. Delikatnie
położył mnie na łóżko i pochylił się nade mną.
- Coś czuję kochanie, że na jednym buziaku to tego dziękowania dziś nie skończymy.


__________________________________________________________________________________
Niall, nareszcie. Nigdy nie szło mi pisanie mi z nim imaginów i ten też mnie nie zachwyca. A Wam jak się podoba? Komentujcie, proszę!