niedziela, 6 października 2013

#7 Imagin - Harry (cz.7)



Impreza minęła szybko, ale była bardzo udana. Próbowałam wstać z łóżka jednak coś mi nie pozwalało. Może jednak ktoś. Hazza spał jak dziecko mocno we mnie wtulony. Delikatnie zdejmowałam jego ręce z moich bioder jednak nie dawało to efektów. Zaciskał swoje ręce jeszcze bardziej. Na telefonie widniała godzina 12.00. Za cztery godziny miałam spotkanie o nagrodę z konkursu, a ja byłam przywiązana do łóżka.
- Hazza wstawaj – szepnęłam mu do ucha całując przy tym jego policzek.
Tylko coś zamruczał i przykrył nas kocem. Próbowałam jeszcze wiele razy. Minęła już prawie godzina, a moje zmagania nie dały żadnych rezultatów.
- Kurwa Harry – krzyknęłam wręcz, kiedy moja cierpliwość się skończyła.
- Co jest? – powiedział niezadowolony.
- Muszę wstać, puść mnie – oznajmiłam już znacznie ciszej.
- Nie musisz – objął mnie jeszcze mocniej i pocałował w odkryte ramię.
- Kochanie proszę – błagałam bezsilna.
- Dlaczego chcesz wstawać? Źle ci ze mną?
- Dobrze, ale niedługo mam spotkanie, mówiłam ci.
- To która jest godzina? – zapytał zdziwiony otwierając powoli powieki.
- Około 13.00.
- To zmykaj się przygotować – pocałował mnie namiętnie i wypuścił.
Biegałam po pokoju w samej bieliźnie szukając czegoś odpowiedniego do założenia. Hazza przyglądał mi się uważnie, obserwując każdy mój ruch. Wciąż uśmiechał się jakby było w tym coś zabawnego.
- A ty już wyspany, że się tak na mnie gapisz? – zapytałam.
- Nie, ale lubię na ciebie patrzeć – powiedział z radością.
- I się ze mnie śmiać?
- I się do ciebie uśmiechać, a to jest znaczna różnica.
- Mam wyglądać elegancko, stylowo czy przeciętnie? – zmieniłam temat.
- Z twoją urodą przeciętnie się nie da. Może połącz elegancje i styl – zaproponował.
Wspólnie wybraliśmy strój na spotkanie i pobiegłam się przygotować. Wyszłam z łazienki gotowa, a Hazza od razu podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował.
- Kocham cię, wiesz? – usłyszałam.
- Wiem, ale co się z tobą dzisiaj dzieje, że taki czuły jesteś?
- Lubię ci to po prostu mówić. Chciałbym, żebyś wiedziała i o tym nie zapominała – skwitował, jakby chciał coś przede mną ukryć.
Nie chciałam jednak roztrząsać tego tematu. Nie obyło się bez dalszych pieszczot, ale czas leciał, a ja musiałam już wychodzić.
- Hazza, bo się spóźnię.
Odkleiłam się od niego, dałam pożegnalnego buziaka i zeszłam na dół.
- Co to jest do jasnej cholery? – krzyknęłam kiedy zobaczyłam co dzieje się w salonie.
     perspektywa Harrego
Miałem nadzieję, że moja wazelina trochę uspokoi jej nerwy, jednak kiedy usłyszałem jej krzyk zrozumiałem, że nic to nie dało. Zbiegłem na dół wkładając tylko luźne spodnie dresowe.
- Co się stało kochanie? – zapytałem głupio.
- Ty się pytasz co się stało? Zobacz ten burdel. Co tu trzecia wojna światowa była?
- Mała spokojnie, posprzątamy – zapewniałem.
- Ale bez niczyjej pomocy, jasne?
- Jasne – skłamałem.
- Jakoś wam w to nie wierzę. Na dowód masz mi to wszystko nagrać. U mnie w torbie jest kamera. Nawet nie próbuj kombinować.
- Żartujesz? – zapytałem załamany.
- Nie kochanie – powiedziała w taki sposób, że poczułem, że zrobię cokolwiek zażąda.
     perspektywa [t.i]
- To będzie wasza kara –stwierdziłam triumfalnie dając Hazzie buziaka.
Widać, że nie był zbyt szczęśliwy, jednak próbuje ich czegoś nauczyć. Wyszłam z domu kierując się w stronę agencji. Po drodze znalazłam cukiernię. Postanowiłam w ramach nagrody za wysiłek kupić tort. Po złożeniu zamówienia ruszyłam w dalsza drogę. Wybiła 16.00, a ja znalazłam się na miejscu. Omówiłam wszystkie szczegóły dotyczące sesji i zostałam zaproszona na spotkanie z modelem, którym mam pracować.
- To tutaj – zaprowadziła mnie elegancko ubrana kobieta z biura.
- Dziękuję.
Uśmiechnęłam się, a na kanapie zobaczyłam Tima, którego spotkałam kilka tygodni temu.
- [t.i]? – zapytał zdziwiony.
- Tim? Co ty tutaj robisz?
Przysiadłam się do chłopaka, który wytłumaczył mi, że jest modelem w agencji, która organizowała konkurs. Chwilę porozmawialiśmy, niestety robiło się już późno.
- Może spotkamy się jutro? – zaproponował.
- Chętnie. Omówimy szczegóły sesji. Może mi trochę pomożesz, bo ja nigdy nie pracowałam z profesjonalistami.
Zgodził i dał mi buziaka w policzek na który zareagowałam uśmiechem i wyszłam z biura. Szczęśliwa zmierzałam w kierunku domu. Po drodze zabrałam zamówiony tort, który okazał się cudowny.


                                                                                                                                                                   
I jak podoba się? Jedziemy z kolejną częścią czy dajemy coś nowego?

piątek, 4 października 2013

#7 Imagin - Harry (cz.6)



      perspektywa [t.i]
Mark spojrzał tylko na nasze splecione ręce i po prostu wyszedł trzaskając drzwiami.
- Co to było? – zapytałam zdezorientowana.
- Musi to przemyśleć.
Harry przytulił mnie i pocałował w czoło.
- A chłopcy? – powiedziałam cicho.
- Chodź, powiemy im teraz.
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce. Na kanapie jak na zawołanie znalazła się cała czwórka. Ustaliśmy przed nimi bez słowa. Zmierzyli nas wzrokiem i mimowolnie na ich twarzach pojawił się uśmiech.
- Wy? Razem? – jąkał się Louis.
Przytaknęliśmy głowami, a chłopcy rzucili się na nas z gratulacjami i całusami.
- Wiedziałem! Zayn wisisz mi obiad w Nando’s – powiedział triumfalnie Niall.
- Założyliście się? – zapytałam udając obrażoną.
- Przepraszam – wyszeptał Zayn całując mnie przy tym w policzek.
      perspektywa Harrego
Chłopcy cieszyli się razem z nami. Wiedziałem, że zrozumieją. Na nich zawsze można liczyć. Tańce radości przerwał nam dzwonek telefonu [t.i].
- Przepraszam – powiedziała jak zwykle uroczo i wyszła z pokoju.
Wróciła po około dziesięciu minutach z jeszcze większym uśmiechem i rzuciła mi się na szyję obdarowując mnie przy tym pocałunkami.
- Kocham cię – oznajmiła z radością.
Wziąłem na ręce miłość mojego życia i wpiłem się w jej usta.
      perspektywa [t.i]
- Wygrałam! – krzyknęłam, kiedy już stałam na własnych nogach.
Chłopcy stali zdezorientowani.  No tak, moja skleroza. Nic im przecież nie powiedziałam.
- Kochanie cieszę się, ale co ty właściwie wygrałaś? – zapytał Hazza.
Opowiedziałam im o konkursie fotograficznym, w którym wzięłam udział. Zajęłam pierwsze miejsce, a nagrodą jest poprowadzenie wraz z profesjonalistą sesji zdjęciowe do światowego magazynu.
- Jutro muszę jechać do studia wszystko omówić – skwitowałam.
- Jestem z ciebie dumny kotku – powiedział loczek namiętnie mnie całując.
- Musimy to oblać – oznajmił Louis.
- To co mała domówka? – odezwał się Zayn.
Wszyscy jednogłośnie się zgodzili.
- Ja mam jeszcze coś do załatwienia – powiedziałam, po czym wyszłam z domu.
Usiadłam na jeden z ławek w ogrodzie, wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam poszukiwania. Odnalazłam: „Mark ;)” i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
 Jeden sygnał, drugi. Cisza. Poczta głosowa. Próbowałam jeszcze kilka razy, ale nic z tego. Rozczarowana wróciłam do środka.
- Coś się stało? – zapytał zmartwiony Liam, którego mijałam w drzwiach.
-Mark... Nawet nie odbiera moich telefonów.
Przytulił mnie i pocałował w czoło.
- Przejdzie mu, a teraz biegnij się przygotować do imprezy.
Wymusiłam uśmiech i weszłam do salonu, gdzie siedziała reszta. Zajęłam miejsce obok Harrego i położyłam głowę na jego ramieniu. Przytulił mnie i ucałował mój policzek. Dotarło do mnie, że zraniłam Marka. Moje oczy się zaszkliły, a po twarzy spłynęła łza.
- Co jest kochanie? – zapytał Hazza przesiadając mnie tak, że znalazłam się na jego kolanach.
- Mark… zraniłam go – wydusiłam.
Objął mnie jeszcze mocniej. Bawił się moimi włosami i próbował uspokoić. Otarł moje łzy i pocałował mnie delikatnie.
- Porozmawiamy z nim i wszystko będzie dobrze – zapewniał.
Siedzieliśmy wtuleni, kiedy chłopcy postanowili zacząć przygotowania do zabawy. Liam wrócił z zakupami i wspólnie przygotowywaliśmy przekąski. Nie obyło się bez opieprzania Nialla za podjadanie. Louis jak zwykle żartował, Zayn dokuczał Liamowi, a cała atmosfera poprawiła mi humor. Kiedy już jedzenie było gotowe chłopcy zadzwonili do swoich dziewczyn i zaprosili kilku znajomych. Wzięłam Harrego za rękę i zaprowadziłam do mojej sypialni.
- Siadaj – rozkazałam wskazując moje łóżko.
Wykonał polecenie, a ja stanęłam przed wielką szafą ubrań.
- Co będziemy robić? – zapytał z szyderczym uśmiechem.
- Wybierać mi strój na wieczór.
Mina trochę mu posmutniała, ale na myśl, że będę się przy nim przebierać na jego twarz od razu wdarł się uśmiech. Zrobiłam mu pokaz najlepszych strojów, który nie odbył się bez śmiechów i pieszczot.
- Ta jest najlepsza – oznajmił, kiedy założyłam swoją ulubioną sukienkę.
- Dobry wybór – pochwaliłam chłopaka i namiętnie go pocałowałam.
Usiadłam mu na kolana, kiedy usłyszeliśmy ciche pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziałam z radością w głosie.
Do pokoju wszedł Mark z pięknym miśkiem.
- Harry możesz nas zostawić? – zapytał.
Loczek dał mi buziaka w policzek i wyszedł z pokoju.
- Przepraszam – wydukał wujek.
- To ja przepraszam, zachowałam się jak dzieciak. Nie chciałam, żeby tak wyszło.
Przytuliłam marka, który wręczył mi pluszaka.
- To dla ciebie. Wiesz, że zawsze będziesz moją mała, ukochaną siostrzenicą. Zrozum, trudno mi się pogodzić, ze tak szybko dorosłaś i martwię się o ciebie. Dotarło do mnie jednak, że Harry się tobą zaopiekuje. Z resztą, gdyby spróbował coś ci zrobić ze mną będzie miał do czynienia – oznajmił.
Usiedliśmy na fotelach pod oknem i zaczęliśmy rozmawiać. Na spokojnie wszystko sobie wyjaśniliśmy. Opowiedziałam mu też o wygranej w konkursie z czego się bardzo ucieszył. Na wieść o dzisiejszej imprezie dał mi kazanie, ale zakończyło się jak zawsze dużą ilością śmiechu.
- Dobra mała, to ja was zostawiam. Nie będę dzieciakom przeszkadzał. A wy dobrze się bawcie, ale rozsądnie – pogroził mi palcem.
Odprowadziłam go do drzwi i przytuliłam na pożegnanie. Kiedy wyszedł szybko pobiegłam do góry przygotować się na imprezę. Szybki prysznic, strój, fryzura, makijaż i po jakiejś godzinie byłam gotowa
. Zeszłam do salony, gdzie zbierali się goście i usłyszałam ciche „wow”.
- Gdzie jest Hazza? – zapytałam Nialla, który stał najbliżej mnie.
Blondyn tylko się uśmiechnął, a ja poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
- Stęskniłaś się już za mną? – usłyszałam seksowny głos loczka, który mówił wprost do mojego ucha.
Obróciłam się w jego stronę i namiętnie pocałowałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – wyszeptałam.
Hazza złapał moją dłoń i wyciągnął na zewnątrz, gdzie słońce już zachodziło.
- Jesteś taka piękna – oznajmił obdarowując moją szyję pocałunkami.




                                                                                                                                                                   

Dużo Was tutaj? Nie wiem, czy warto w ogóle pisać, dajcie znać, jeżeli czytacie i jak Wam się podoba.

czwartek, 3 października 2013

#7 Imagin - Harry (cz.5)



      Spacerowałam uliczkami Londynu, jednak w głowie wciąż miałam słowa Marka. Nie mogłam go zrozumieć. Zawsze stawał po mojej stronie, był przyjacielem, a teraz? Dlaczego nie mogę się z nikim spotykać? Szłam przed siebie wlepiając wzrok w swoje stopy. Nie zauważyłam nawet kiedy na kogoś wpadłam.
- Przepraszam – usłyszałam głos chłopaka.
- Nie ma sprawy.
- Nic ci się nie stało? – zapytał z troską.
- Nie, jest ok.
- Jestem Tim. Chyba nie jesteś w najlepszym humorze, wyglądasz na zdenerwowaną.
- [t.i] – przywitałam się – Długa historia.
- To może pogadamy przy kawie, tutaj niedaleko jest fajne miejsce.
- Czemu nie.
Chłopak okazał się dobrym słuchaczem. Był bardzo miły. Opowiedziałam mu historię z Markiem i przygodzie z fotografią.
- Muszę wracać. Wujek będzie się martwił.
- Może cię odprowadzę?
- Nie, dam sobie radę.
Wymieniliśmy się numerami i kierowałam się w stronę domu. Nie chciałam dawać mu złudnych nadziei  na coś więcej niż przyjaźń, to Harry był moim chłopakiem. Zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, by mimo wszystko wziąć udział w konkursie.
- Wróciłam! – oznajmiłam i pobiegłam do swojego pokoju.
Włączyłam głośno muzykę i położyłam się na łóżku, śpiewając na całe gardło. Sama nie wiem dlaczego. Nie obchodziło mnie czy Mark będzie zły. A może chciałam go jeszcze bardziej zdenerwować.
- Wyłącz to – usłyszałam głos wujka, który wpadł do pokoju.
- Nie – odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem i dalej śpiewałam.
Wujek podszedł do laptopa, z którego leciały piosenki i jednym ruchem go wyłączył.
- Co ty robisz do cholery?! To już nawet muzyki nie mogę słuchać? – krzyczałam zdenerwowana.
- Co ty wyprawiasz dziewczyno?
- Ja? Przecież i tak nie mogę nic zrobić. Jestem tylko dzieckiem, najlepiej zapisz mnie do przedszkola. Albo do zakonu, będziesz miał spokój – mówiłam z ironią w głosie.
- Nie wiem co się tam z wami dzieje jak macie okres, ale masz się uspokoić – rozkazał.
- A pieluchy też mi będziesz zakładał?
Przykryłam się kocem i przestałam słuchać tego co do mnie mówi. Usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwi. Wyszedł. Chwilę później zadzwonił mój telefon.
- Słucham.
- Cześć kochanie – przywitał się Harry.
- Heeej, co tam?
- Planujemy z chłopakami wyjście do klubu, idziesz z nami?
- Zapytaj Marka.
- A co on ma do tego? – zapytał zdziwiony.
- Uważa się za mojego tatusia. Przyjedź to pogadamy na spokojnie.
- Niedługo wracamy mała. To do zobaczenia.
- Pa kochanie.
Już nie wiedziałam co o tym myśleć. Z jednej strony okłamywanie Marka, a z drugiej Harry. Oboje są dla mnie ważni. Jednak to Hazza jest miłością mojego życia. To nie jest normalne. Dlaczego nie możemy być normalną zakochaną parą nastolatków?
       Przez kilkanaście kolejnych dni sprytnie udawaliśmy z Harrym szczęśliwych przyjaciół. Muzyka w słuchawkach dawała upust emocjom, które kłębiły się w mojej głowie. Położyłam się na łóżku i próbowałam zapomnieć. Wymazać z pamięci słowa Marka, które od kilku dni notorycznie mi powtarza. Zagroził, że jeżeli będę się z kimś tutaj spotykać wracam do Polski. Postanowiłam jednak bronić swojej miłości. Poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach. Chłopak przytulił mnie i wyjął słuchawki z moich uszu, delikatnie całując przy tym mój policzek.
- O czym myślisz mała? – usłyszałam ten zachrypnięty głos, który tak bardzo kochałam.
- Bardziej o kim…
- Więc o kim? – mówił składając przy tym delikatne pocałunki na mojej szyi.
Przekręciłam się, by móc na niego spojrzeć. Oparł swoje czoło o moje całując czubek mojego nosa.
- Co się dzieje? – zapytał z troską.
Czułam, że muszę mu o wszystkim powiedzieć. Momentalnie moje oczy się zaszkliły. Wiedziałam, ze to może zrujnować wszystko.
- Nie możemy być razem – powiedziałam prawie niesłyszalnie.
      perspektywa Harrego
Jej słowa mnie zabolały. Nie możemy być razem? Co to ma znaczyć? W jednej chwili straciłem sens mojego życia. Kobieta, która jest dla mnie wszystkim chce od tak mnie rzucić.
- Dlaczego? – zapytałem spokojnie.
- Mark…
Nie dokończyła, a po jej policzku spłynęła łza. Wiedziałem, że on nie chce, by [t.i] się z kimś spotykała, ale on nie może przesadzać. Kiedy widziałem jak płacze moje serce krwawiło. Delikatnie otarłem jej policzek, spojrzałem w jej zmartwione oczy i pocałowałem.
     perspektywa [t.i]
- On nam nie przeszkodzi – powiedział stanowczo.
Przytulił mnie jeszcze bardziej. Czułam się przy nim wyjątkowa, był miłością mojego życia.
- Nikt nas nie rozdzieli, obiecuję – mówił patrząc mi prosto w oczy.
Opuszkami palców przejechał po moim policzku. Czułam jego ciepły oddech, który przyprawiał mnie o dreszcze.
- Kocham cię – wyszeptałam delikatnie muskając jego usta.
Leżeliśmy wtuleni, kiedy do pokoju wparował Mark. Przestraszyłam się. Harry przytulił mnie jeszcze bardziej, a twarz wujka kipiała złością.
- Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie? – zapytał.
Nic nie odpowiedziałam. Bałam się jego reakcji. Wiedziałam czym może to grozić.
      perspektywa Harrego
[t.i] była przerażona. Pocałowałem ją w czoło. Zrozumiałem, że przyszedł czas, by wszystko wyszło na jaw. Mark przyglądał mi się zabójczym wzrokiem. Złapałem małą za rękę i stanęliśmy twarzą w twarz z jej nadopiekuńczym wujkiem.
- Jesteśmy razem – oznajmiłem.



Ps. Może być? Tylko nie bijcie!

wtorek, 1 października 2013

#7 Imagin - Harry (cz.4)



- Damy radę? – zapytałam patrząc w jego zielone tęczówki.
- Razem na pewno – pocałował mnie namiętnie i przytulił.
Wyszłam z pokoju i wróciłam do chłopców. W pewnym momencie źle się poczułam. No tak, miesiączka. Zawsze mam skurcze.
- I co mu jest? – dopytywał Louis.
- Zły dzień, bywa. Chcecie coś do picia?
Szybko zmieniłam temat i poszłam do kuchni. Przygotowałam dla każdego kawę i kawałek ciasta.
- A ty gdzie uciekasz? – zapytał Niall, kiedy po zastawieniu stołu zmierzałam w kierunku pokoju.
- Źle się czuję, położę się.
Wzięłam prysznic, przykryłam się kocem i chciałam zasnąć. Jednak w głowie ciągle miałam zazdrosnego Harrego. Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziałam cicho.
Do pokoju wszedł Hazza, zamknął drzwi i uklęknął przy mnie.
- Przepraszam kochanie – wyszeptał całując mnie w czoło.
- Wiesz, że nie masz za co?
- Uniosłem się, niepotrzebnie.
Złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach i zrobiłam mu miejsce obok siebie.
- Źle się czuję – oznajmiłam.
- Co się stało?
- Nic takiego, kobiece sprawy.
Zrozumiał o co mi chodzi i przytulił mnie do siebie.  Od razu poczułam się lepiej. Dawał mi ciepło, którego mi brakowało.
- Kochanie, co będzie jutro? – zapytałam bawiąc się jego palcami.
- W jakim sensie?
- Co z nami? Mark nie może się dowiedzieć, jak będziemy się spotykać?
- Coś wymyślimy, nie bój się – powiedział całując moją dłoń.
Leżeliśmy chwilę, kiedy ponownie usłyszałam pukanie.
- Co robimy? – zapytałam przerażona.
- Źle się czujesz, przyszedłem ci pomóc.
Harry usiadł na brzegu łóżka, a ja przekręciłam się plecami do drzwi. Do pokoju wszedł Mark.
- A ty co tutaj robisz? – zwrócił się do loczka.
- Mała źle się czuję, przyszedłem zobaczyć co u niej.
Hazza gładził moje włosy nie zwracając uwagi na reakcje wujka.
- Chcesz jakieś tabletki? Potrzebujesz czegoś? – pytał Mark.
- Nie, dam radę – powiedziałam cicho.
Brzuch zabolał mnie mocniej. Podkurczyłam nogi, by lepiej się poczuć. Podobno pomaga.
- Co jej jest? – usłyszałam głos wujka.
- Kobiece sprawy – powiedział Harry.
- Jak będzie się coś działo, daj znać.
- Jasne.
Mark wyszedł, a Harry spojrzał na mnie z troską.
- Może potrzebne ci jakieś tabletki? Jesteś blada.
- Nie, przywykłam do tego. Ale zostań ze mną.
Długo nie mieliśmy spokoju, bo do pokoju wparował Louis.
- Wszystko ok? – zapytał zmartwiony.
- Tak – odpowiedziałam.
Harry wciąż siedział przy mnie i dodawał otuchy. Louis nie chcąc mi przeszkadzać wyszedł z pokoju, a loczek położył się koło mnie i przytulił.
- Przepraszam – wyszeptałam.
- Za co kochanie?
- Psuję ci popołudnie.
- Kocham z tobą przebywać. Moim obowiązkiem jest ci teraz pomagać i cię wspierać.
Hazza złożył na moim czole pocałunek, a ja zasnęłam. Kiedy się obudziłam czułam się już znacznie lepiej. Jednak nie było przy mnie Harrego, co momentalnie popsuło mój dobry humor. Spojrzałam na telefon, który wyświetlał godzinę 16.00. Obok niego znalazłam karteczkę.
„Jak się obudzisz to zadzwoń do mnie. Jesteśmy na próbie. Kocham Cię malutka. Harry.
Ps. Kiedy śpisz wyglądasz jak aniołek.”
Uśmiechnęłam się sama do siebie i zeszłam na dół.
- Lepiej się czujesz? – zapytał Mark, który właśnie przygotowywał kanapki na kolację.
- Znacznie lepiej.
Wzięłam szklankę soku i wróciłam do pokoju.
„Cześć kochanie. Nie chcę przeszkadzać dlatego piszę.  Dziękuję za wszystko. Kocham Cię.”
Wysłałam sms Hazzie i poszłam wziąć prysznic. Przebrałam swoje piżamy na coś bardziej wyjściowego kiedy usłyszałam dzwonek swojej komórki. Odebrałam nie patrząc nawet na wyświetlacz.
- Cześć mała -  usłyszałam głos Harolda.
- Cześć duży.
- Jak się czujesz?
- Lepiej.
Porozmawialiśmy chwilę, ale loczek musiał wracać do pracy. Włączyłam laptopa i rozejrzałam się za konkursami fotograficznymi. Zawsze lubiłam brać w nich udział. Moją uwagę przykuł tytuł: „Oko na Londyn”. Nie zależało mi na nagrodach, chociaż warsztaty fotograficzne bardzo, by mi się przydały. Dostarczanie zdjęć trwa jeszcze tylko dwa dni. Nie wiele czasu, ale postanowiłam wziąć udział. Pierwsze miejsce to sesja fotograficzna dla znanego na całym świecie magazynu u boku znanego fotografa Terriego Richardsona. Zajrzałam jeszcze na kilka innych stron i zeszłam na kolację.
- Dziś jemy sami? – zapytałam Marka siadając do stołu.
- Chłopcy są na próbie.
Jedliśmy przy spokojnej rozmowie, kiedy postanowiłam spróbować przygotować wujka do mojego związku z Harrym.
- Mark, co byś powiedział gdybym znalazła tutaj w Londynie chłopaka?
- O czym ty mówisz? – zaniepokoił się.
- Tak pytam. Chciałabym wiedzieć.
- Wiesz, że nie byłbym zadowolony. Nie wiem też co na to twoi rodzice no i czy on by mi się spodobał.
- Ale to ja będę go wybierać, nie ty.
- Wiem, ale musisz mieć moją zgodę.
- Dlatego pytam czy bym ją dostała – mówiłam już lekko zdenerwowana.
- Masz kogoś na oku, że mnie o to pytasz?
- Tak, mam. I co z tego?
- To któryś z chłopców, prawda?
- A będziesz pozwalał nam się spotykać? – odpowiedziałam pytaniem.
- Który to? – zapytał wkurzony.
- Będę mogła z nim być?
- Młoda nie bądź śmieszna. Jesteście dziećmi.
- Wiedziałam! – krzyknęłam i odeszłam od stołu.
Cholernie mnie zdenerwował. Dziećmi? On w  wieku Harrego miał już narzeczoną. Wzięłam swój aparat i postanowiłam zrobić kilka prac na konkurs.
- Gdzie idziesz? – zapytał Mark, kiedy wychodziłam.
- A co cię to obchodzi? Daleko.
Złapał mnie za nadgarstki i pociągnął.
- To boli, puść.
W tym momencie zrozumiał, że robi coś nie tak. Ja też trochę odpuściłam.
- Mała, martwię się – powiedział, kiedy stałam przy drzwiach.
- To przestań. Idę robić pracę na konkurs.
Pokazałam mu lustrzankę na potwierdzenie moich słów i wyszłam z domu.


Ps. I jak? Mam nadzieję, że się podoba :)